Len pisze:
Owszem, za dużo ponieważ piszesz to z dzisiejszego punktu widzenia. Dziś już wiemy, że to delikatna sprawa i każdemu łatwo cwaniakować. Ale w czerwcu jakoś pod krzyżem nikogo nie widziałem, nie było tam żadnego oszołoma, nikt się nie przywiązywał, nikt nie krzyczał "Jarosław!" ani "Gdzie jest krzyż! Gdzie jest krzyż!". Jakie więc były przesłanki, że znajdzie się banda hipokrytów-obrońców na zawołanie?
Pisałam juz na ten temat wcześniej, rozumiem, że nei czytałes tych moich postów. Starałam sie pokazac, ze w tym kraju pewne rzeczy sa przewidywalne. A juz na pwno te, które dotycza religii, krzyza, ksiedza - no tu zmieniłam troche swój poglad kiedy usłyszałam jak ksiezy wyzywa sie od UBeków (to tak jakby wszystkich teraz nazwac pedofilami). Jednak to, że zebrali sie tłumnie ludzie pod Pałącem było do przewidzenia.Była do przewidzenia równiez reakcja Jarka i PiSu i moim zdaniem głównie o nia chodziło.
Len pisze:
Zróbmy mały test. Jesteś prezydentem, a do kraju przylatują szczątki Tupolewa. Podczas wywiadu dla jednego z mediów (nie ważne którego) redaktor pyta cię co się stanie z tymi szczątkami. Co odpowiadasz?
Wczoraj ogladałam program Tomasza Lisa (nie robie tego czesto bo facet działa mi na nerwy). I miedzy innymi po rozmowie o Krzyzu miała swój czas Córka Wasermana. Bardzo podobały mi sie jej wypowiedzi. A własciwie ich forma. Kiedy TL starał sie od niej wyciagnac stwierdzenia, któe postawiłby ja po którejkolwiek stronie wychodziła stwierdzeniem "nie jestem uprawniona do wypowiadania sie w tej sprawie", "posiadam za mało informacji", "poczekam na ustalenia ale bede zadawała pytania" itd.Oczywiscie Prezydent posiada wiecej informacji, przynajmniej powinien, powinien tez miec orientacje w prawnych, technicznych mozliwosciach dotyczacych tego co nalezy zrobic ze szczatkami samolotu Prezydenckiego. Do tego w swiecie były takie przypadki warto siegnac do nich i sprawdzic co i jakie skutki przyniosło.
Dziennikarzowi powiedziałabym zgodnie z prawda, że decyzja zapadnie po przeprowadzeniu sledztwa przez Prokurature.
Len pisze:
Różnica polega na tym, że jeden Lech dobrze skończył (i wciąż żyje), a drugi zamknął się w swoich konfliktach i polowaniach na dawnych wrogów.
Czyli jeden z nich dobrze sie ustawił 
Len pisze:
A tak na poważnie, gdybyśmy się podlizywali Rosji to Ahmed Zakajew byłby właśnie wieszany w Moskwie.
A to wg mnie nie jest takie proste i mam nadzieje, ze wiesz o tym 
Z jednej strony prawo miedzynarodowe, któemu Polska podlega z drugiej nota Moskwy. Gdyby nie ta nota to Polska nie zwróciłaby uwagi na Zakajewa. Był juz przeciez w Polsce kilka razy i nie był zatrzymywany.
Dlaczego nie wieszaja Zakajewa dzisiaj w Moskwie?
Bo patrzy na nas jeszcze inny swiat, któemu tez sie podlizujemy.
Bardzo istotnym tu jest temat w którym sie poruszamy.
A mianowicie wolność narodu, prawa człowieka itd.
To jest temat który w kalkulacji podlizac sie Moskwie czy Innym zdecydowanie przewaza szale na Innych.
Mysle, ze nikt nie zaryzykuje łomotu moralnego ze strony Innych.
Len pisze:
No ale mimo to widzę, że bardzo bliskie są ci jego słowa wypowiadane na ostatnim zjeździe fanów Ku Klux Klan 
Gdzie widzisz?
Jarkiem jestem rozczarowana, powiedziałabym i zreszta mówie, nie tylko tu, ze powinien iść i w spokoju przeżyc żałobe, bo jak dla mnie nie miał takiej mozliwosci i zatrzymał sie na etapie buntu i obwiniania. A tu trzeba isc dalej by zostac normalnym człowiekiem.
To co robi z politykami swojej partii,politykami postepowymi tez mnie rozczarowuje i zasmuca.
Słowa Jarka w niektórym wydaniu sa dla mnie co najmniej dziwne.
Wiec gdzie widzsz to o czym piszesz?
Wiem, ze chciałbys ale nadal uwazam, ze mnie nie znasz.
Len pisze:
Bo nie może się mieć lepiej, kiedy obniża się podatki i pali kasę w piecu w czasie, gdy jest to niewskazane. Dla nich skończyło się półwiecze dobrobytu, przed nimi półwiecze spłacania ostatnich 50 lat.
Ano własnie. Na marginesie naszych spraw (Polskich) co sądzicie o budowie Meczetu w strefie Zero?Len pisze:
A co do tych dokumentów, którymi szasta IPN. Wiecie dlaczego w nie nie wierzę? I to w przypadku wszystkich osób, nawet Oleksego którego nigdy nie lubiłem, mimo to nie powiem że był komuchem bo coś tam na niego znaleziono. Zadam więc pytanie: jeśli Służba Bezpieczeństwa była organizacją wywiadowczą i manipulującą prowadząca politykę represyjną, której głównym celem było utrwalanie władzy komunistycznej to jaką możemy mieć pewność, że w latach 80. nie tworzono celowo dokumentów na tych, którzy tej władzy zagrażali?
W filmie, który tu linkowałam, a który szybko z sieciu usuwano, jasno mówiono, że dokumenty były preparowane również. Ale sa sposoby by ustalic które i kiedy. Sa dowody odbioru kasy przez LW, a dla mnie najwazniejszym dowodem na jego wine jest to, ze swoje teczki zniszczył i oddał niekompletne. Jednak jak wynika z filmu i pokazywanych dokumentów SB miało swoje metody na ewidencje materiałów tak, że jedne wynikały z innych a do tego były w kilku oryginałach (jak kto woli kopii na prawach oryginału)Len pisze:
Zmierzam do tego, że może być tak, iż ci którzy nie chcąc uwierzyć tym, którzy dziś się bronią, jednocześnie nie mogą wpaść na pomysł, aby zadać sobie bardzo prostą myśl: "jaką mam pewność, że służby komunistyczne nie szykowały haków na swoich przeciwników?".
Jak widze dla Ciebie to wszystko jest takie proste
:):):)Naprawde myslisz, ze nikt nie wpadł na tak prosta mysl?
Mysle, że miał powody a bardziej troche wiecej informacj/wiedzyi by wiedziec, że sa sposoby by to sprawdzic.
Len pisze:
Ja mam w życiu bardzo prostą zasadę. Otóż, jeśli widzę że ktoś jest fałszywy to po prostu zachowuję bardzo duży dystans od tego, co mówi. Nie uważacie, że wiara w kogoś takiego również byłaby przejawem hipokryzji?
Ja mam w zyciu równie prosta zasade, nienawidze chamstwa, dogłebnie, na wskros, w kazdej postaci i bede je tepic.Ale o co chodzi w naszych zasadach?
Czy o to by wydawac sądy?
Czy o to by szufladkowac ludzi?
Czy o to bysmy otoczyli sie ludzmi z "naszej bajki?
No fajnie tylko czy mamy swiadomosc, że o ludziach tak naprawde niewiele wiemy.
Nawet o przyjaciołach mozemy wiedziec nie wszystko.
Co kiedy poznamy ich ciemna strone (bo kazdy człowiek ja ma)?
A my w tym wszystkim?
Czy osądzajac innych siebie widzimy jako tego wspaniałego, wszystko wiedzacego, najmadrzejszego, prawego tylko i wyłacznie sprawiedliwego, obiektywnego no wrecz uhhhhhhhh SuperMan?
Taka dygrsja do tematu zasad ogólnie.






:


