 |
| Starszy sierżant |
 |
-
Posty:
361
-
Dołączył:
11.01.2007
|
Powodów wojny w Iraku jest wiele. Jedne są czysto merkantylne, inne polityczne. Dlatego ocena amerykańskiej misji stabylizacyjnej nie jest jednoznaczna. Zacznę od popełnionych błędów. Przede wszystkich Amerykanie mogli próbować pozbyć się irackiego problemu wcześniej. Mieli taką szansę podczas operacji "Pustynna Burza". Powody do interwencji były bardziej akceptowalne dla opinii publicznej niż teraz. Powody były proste: iracka inwazja na Kuweit, wcześniejsza masakra Kurdów i oczywiście kwestia "stabilizacji w regionie". Armia USA szybko rozprawiła się z armią Saddama, Kuweit odbito i...tyle. Powstanie anty-Saddamowskie jakie wtedy wybuchło zostało przez Amerykanów całkowicie olane. No i kilkanaście lat później sytuacja się powtórzyła. Powody wojny tym razem były nieco inne i coraz bardziej krytykowane. Skłaniam się ku twierdzeniu że powody były polityczne, gospodarczo, lobbystyczne (chociaż nie jestem zwolennikiem spiskowej teorii dziejów). Okazało się poza tym że broni masowego rażenia nie ma, a operacja "Szok i Przerażenie" nie odniosła pożądanego skutku. Sytuacja zaczęła wymykać się spod kontroli. Saddam trzymał wszystkich za mordę, a po jego uwięzieniu zaczęły się ujawniać tendencje odśrodkowe. Konflikt szyicko-sunnicki, zamachy, różnego rodzaju bojówki, ekstremizm religijny itd. Amerykański rząd wykazał się całkowitą ignorancją i nieznajomością sytuacji w regionie. Przypomnę że w latach 80' rząd Saddama był wspierany przez CIA. Teraz USA zbiera tego plony, to jest tzw. "BloWback" (Iran, Tybet, Afganistan, Am. Południowa itd). Bez względu na popełnione błedy Amerykanów i całej koalicji należy sobie zadać pytanie: co dalej?. Nie jestem analitykiem, ani specjalistą. Jednak wysłanie do Iraku 20 tys żołnierzy nic nie zmieni, należałoby wysłać tam 200 tys. wojska, a najlepiej więcej. Skoro już tam są to odejście teraz (albo w najbliższym czasie) nie spowoduje unormowania sytuacji w tamtym regionie.Problem jest skomplikowany i normalizacja to nie jest problem który zajmnie 3 lata. Ten proces może potrać nawet kilkanaście-dziesiąt lat!. Amerykanie naważyli sobie to piwo sami. Owszem. Wielu Polaków i koalicjantów mówi: to nie nasza wojna, giną nasi!. I tak dalej, jest to zrozumiała, ale krótkowzroczna opinia. Polacy nie są narodem wybranym (mimo że wielu się tak wydaje) i mamy pewne zobowiązania!.Jesteśmy na arenie międzynarodowej od 17 lat i dopiero zaczynamy się pokazywać po kilkudziesięciu latach niebytu. Aby zostać docenianym graczem musimy się wykazać. Czy to nam się podoba czy nie. Więc wysłanie polskiego wojska do Iraku jest zrozumiałe. To kwestia prestiżowa i przede wszystkim ważna politycznie. A czy emocjonalnie i moralnie zgodna z uczuciami części (?) Polaków to już inna sprawa. Bzdurą jest też sąd że Amerykanie są nam, Polakom coś winni. Nie są nam nic winni, jesteśmy jednym z wielu sojuszników, a trzeba powiedzieć że są inni, bardziej potężni (Turcja w regionie). To "tylko" polityka. Inną kwestią jest 1000 naszych wojaków w A-stanie. To są już czysto NATO-wskie zobowiązania. Pamiętacie Czechosłowację i interwencję w Pradze w 68'?. Tam byli polscy żołnierze, inny blok ale zobowiązania polityczno-militarne podobne. I znowu,czy nam się to podoba czy nie, Polska chce istnieć na arenie międzynarodowej.Przez pewne posunięcia podkreśla zdecydowanie opowiedzenie się po konkretnej stronie. Po stronie "zachodniego świata". Polityka rządzi się własnymi,niekoniecznie "czystymi" prawami. Kroki jakie teraz podejmujemy mają znaczenie dla naszych sojuszników i oby kiedyś bogato zaowocowały (oby - patrz historia Polski). Reasumując można oczywiście oceniać tą interwencję w "skali" moralno-emocjonalnej, ale chyba nie ma sensu. Przyda się tutaj bardziej "globalny" pogląd i zrozumienie sytuacji. Mi się oczywiście też nie podoba że nasi tam giną itd. Tylko niestety świat nie rządzi się takimi prawami i nie można oceniać tej sytuacji w ograniczony sposób. Polska ma powody żeby tam być, podobnie jak Amerykanie (chociaż powody są rózne). Nie ma wojny usprawiedliwionej (chyba że obronna), ale tak ten świat jest ułożony. Dla Polski wygodnie by było gdyby Amerykanie wycofali się z Iraku. Mogłibyśmy umyć rączki bez uczucia niesmaku. Dopóki Amerykanie i koalicja tam jest, wycofanie się byłoby (niestety) błędem. Chociaż społecznie zrozumiałym, politycznie już nie. Należy pamiętać o polskich interesach i zobowiązaniach. Żeby wyjąć, trzeba najpierw włożyć, hehe:-D. Taka jest prawda, mimo całej skomplikowanej i nie do końca "usprawiedliwionej" sytuacji. Tak więc, Polska gra i gra dobrze. A to że gramy w czymś niezbyt "czystym" to inna sprawa i nic nowego na tym świecie. Co do bezpieczeństwa Polski, nie sądzę aby interwencja w tamtym regionie przyniosła naszej ojczyźnie bezpośrednie zagrożenie. Przynajmniej w ciągu następnych kilkunastu lat. Jeżeli stanie się cokolwiek to nasi adwersarze poznają prawdziwą polską "gościnność i tolerancję"...kałasznikowa. Inną sprawą jest "parasol bezpieczeństwa", tutaj powinniśmy zachować twarde ale spokojne i wyważone stanowisko wobec USA. Niezapominając o Rosji i Unii Europejskiej. No ale to już inny temat.
|
|