Stridingshadow pisze:
Chodzi dokładnie o traktowanie.
Kaczyński traktuje swoich kolegów z partii jak narzędzia.
Kiedy narzędzie zaczyna wykazywać własną inicjatywę, staje się narzędziem nad którym ciężko zapanować.
Dlatego Kaczyński tępi inicjatywę.
Kaczyński traktuje swoich kolegów z partii jak narzędzia.
Kiedy narzędzie zaczyna wykazywać własną inicjatywę, staje się narzędziem nad którym ciężko zapanować.
Dlatego Kaczyński tępi inicjatywę.
Trudno mi się z tym nie zgodzić. Dowodem na to może być jego reakcja po przegranych wyborach z której wynikało, że Kluzik-Rostkowska miała być tylko paprotką, warzywem, ładną panią dla fotografów czy jak tam ją nazwać, a w rzeczywistości nie miała pełnić żadnej ważnej funkcji. Wszystko miało wyglądać w ten sposób, że ona miała dawać twarz, a w rzeczywistości szefem kampanii Kaczyńskiego miał być ktoś zupełnie inny. Jednakże, Joanna nie dała się wydymać i zaczęła wykazywać własną inicjatywę. Kaczyński jak to Kaczyński, winę zrzuca na wszystkich tylko nie na siebie. Przegraną obarcza Jakubiak i Kluzik-Rostkowską a nawet nie przyjdzie mu do głowy, aby zastanowić się nad własnym zachowaniem.
Moim zdaniem w jego polityce nie ma żadnego planu, wije się jak glizda w garści. Gada co chce, robi co chce, wymaga od wszystkich lojalności a sam jej nie oferuje. Sam PIS to ani lewica, ani prawica, pomijając już że nie ma programu. Obecnie jedynym programem jego partii jest wypominanie Smoleńska i zrzucanie winy na organizatorów (wśród których był on sam, ale on jest święty). Niech tak dalej robi, to obudzi się z ręką w nocniku.






Ktoś w komentarzach sugerował wprowadzenie obowiązkowych badań psychiatrycznych dla posłów 





