[phpBB Debug] PHP Notice: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 226: Undefined offset: 1
[phpBB Debug] PHP Notice: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 226: Undefined offset: 1
Wyświetl temat - Co Ci w duszy gra - Forum JACenter.pl
Jagged Alliance Center - Forum

Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 95 ]  Przejdź na stronę   Poprzednia   1, 2, 3, 4, 5 ... 7  Następna
Autor Wiadomość
zadra666
Post : 18 kwie 2009 18:25
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Starszy chorąży sztabowy
Starszy chorąży sztabowy
  • Posty: 796
  • Dołączył: 23.11.2007
  • Skąd: Rozpoznanie


lukasamd pisze:
Od bierzmowania jestem w kościele dokładnie 2 razy w przeciągu roku - na Wielkanoc i Boże Narodzenie, a i to tylko ze względu na to, iż cała rodzina tak robi. Zauważyłem natomiast, iż od kiedy przestałem wierzyć w to czego mnie uczono, żyje mi się lepiej - mam więcej czasu, czuję się mniej skrępowany. Może wybrałem właśnie takie podejście do życia - carpe diem. Nie wiem co czeka mnie po śmieci, więc wykorzystuję życie tak jak lubię (niekoniecznie tak jak "powinno się").


To samo.
Nie mam na razie czasu na jakiekolwiek wywody. Uczynię je jak będę miał wenę i czas...

_________________
...


*
 
emanuel
Post : 19 kwie 2009 10:46
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Plutonowy
Plutonowy
  • Posty: 209
  • Dołączył: 29.04.2007
  • Skąd: Warszawa/Zabrze


rozumiem że w tym temacie nie będziemy się napinać czy zgadzać czy nie zgadzać, tylko każdy przedstawi jakiś tam swój punkt widzenia?


Obrazek
Podzielę się z Wami ostatnią moją natrętną myślą. Od jakiegoś czasu chodzi za mną taka idea, że Jezus Chrystus mógł zbudować swój "program", "nauki", "misję" na bazie przeżytego doświadczenia ze śmiercią kliniczną i powrotem do życia. Nie umiem wskazać biblijnego momentu kiedy takie zdarzenie mogło mieć miejsce, a raczej, dobrać z historii oficjalnie przekazanej w 4 synoptycznych ewangeliach jakiegoś szczególnego miejsca i czasu który potwierdzałby moją kontrowersyjną tezę, no ale wiemy np. o 40 dniach które spędził na pustyni, będąc kuszonym. 40 dni to bardzo dużo czasu, można zejść z wycieńczenia, upału, głodu, pragnienia. Od tego kluczowego momentu można zauważyć zaktywizowanie działań Jezusa *). Coś przeżył (w dosłownym tego słowa znaczeniu - PRZEŻYŁ). Czyż nie jest to ów dowód, którego każdy z nas wygląda, lub którego nie dostrzega mówiąc, nie da się udowodnić, że jest życie po życiu, że coś z nas nie umiera, że coś nas czeka?

Relacje znane dzięki różnych mniej lub bardziej wiarygodnym naukowcom (sztandarowy przykład Raymonda A. Moody, czy Ian Wilsona) w jakimś sensie pokrywają się z tradycją przekazywaną od starożytności i średniowiecza jeśli chodzi o wyobrażenia życia po śmierci, mamy tradycje stawania przed bramami nieba, mamy sąd nad życiem, pojęcie ulotnej duszy, relacje ludzi którzy przeżyli śmierć kliniczną opowiadający o niemal "rajskich" realiach tego co widzieli, niesamowitym spokoju i zadowoleniu z nowego stanu itp.


Oczywiście jak to jest naprawdę nikt nie wie. Racja. Ale tradycja być może przekazuje nam jakąś zdeformowaną prawdę (czyli jeśli indianin umrze - spotyka po tamtej stronie duchy samanów czy innego manitu, jeśli umrze katolik, mówi o Św. Piotrze, Jezusie, Archaniole Michale itp.). Troje ludzi patrzących na wypadek widzi to samo ale inaczej. Ale coś widzi, nieprawdaż?

Przez całe życie uważałem się za ateistę. Lecz moja definicja tego ateizmu zbliża mnie do agostycyzmu, albo jakiegoś tumiwisizmu - czyli nie oceniać już teraz, nie twierdzić że jest lub nie ma. Zachować na końcu mózgu że może jest i żyć tak by nikogo nie krzywdzić. No ale jak napisałem na początku, może ta wiosenna depresja uaktywniła we mnie jakieś "magiczno-mistyczne" myślenie....


*) Oczywiście być może moment taki można dać na zmartwychstanie, wszak na tym fakcie oparta jest cała wiara chrześcijańska, nic tak nie rzuca się w oczach w pismach wczesnych chrześcijan, jak właśnie to że Jezus zmartwychstał, nadto że nauczał o Królestwie które ma nadejść za ŻYCIA każdego. Być może WIELE z jego nauk zostało podanych uczniom po tym jak powrócił po ukrzyżowaniu (fizycznie? duchowo? wszak zaginęło ciało). Spekulacja czysta, ale kusząca.

_________________
interiesno o czem dumajet kamandir... ;)
Obrazek
Obrazek


*
  WWW
nemrod
Post : 20 kwie 2009 14:20
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Starszy chorąży
Starszy chorąży
  • Posty: 603
  • Dołączył: 28.07.2006


Nie odwiedzałem przez weekend forum i widzę, że zainteresowanie tematem jest i to w formie ostrej dyskusji. Postaram się wygłośić zdanie najbliższe w tym momencie memu sercu i wolę nie wygłaszać tu żadnych piętnujących i arbitralnych stwierdzeń żeby nie popaść w hipokryzję, wszak ostatnio uważam że nerwy trzeba trzymać na wodzy

Jestem człowiekiem.
Powyższe zdanie ma takie samo znaczenie jak pierwsze zdanie w twoim pierwszym poście w tym temacie @Jaahquubel. Ostatni doszedłem do takiego etapu w życiu, że jestem świadomy jak nigdy dotąd. Czuję się trochę jak tabula rasa zmanierowana przez 22 lata życiowych doświadczeń. Paradoks? Oczywiście tak w klasycznej i logicznej definicji. A jednak dopiero teraz staram się weryfikować i poddawać pod wątpliwość dosłownie wszystko. Uważam, że mam ogromne szczeście, że urodziłem się w takich czasach, w takim miejscu i widziałem takie a takie rzeczy w moim życiu, bo mam teraz możliwość całkowitego wolnego wyboru.
Nie jestem katolikiem.
Więcej. Nie przynależę do żadnej religii, żadnej społeczności, nie wyznaję do końca żadnej ideologii która kiedykolwiek się pojawiła na tej planecie i poza nią. Zadnej też nie piętnuje i nie przeszkadza mi. Lubię czerpać z dorobku umysłowego ludzkości włączając to tak skrajne pojęcia jak chrześcijaństwo i totalitaryzm.
Dość zawiła deklaracja, ale musiałem ją napisać, bo ostatnio nie mam z kim na poważnie porozmawiać. Skrócę ją tylko do bardzo imo trafnego zasłyszanego powiedzenia.
Mogę nie podzielać każdego z twoich poglądów, mogę odrzucać każdą twoją ideę, ale oddam życie, byś mógł je bez przeszkód głosić.

Cytuj:
Grunt w tym, iż życie i śmierć MUSZĄ mieć jakiś cel. Jeżeli tak nie jest, nie warto się urodzić.


Nie wiedziałem lukas że jesteś nihilistą. Na poparcie tego zdania nie ma ŻADNYCH dowodów.

Cytuj:
Ostatnio mnie naszła myśl strasznie nie humanitarna, przecząca religiom chyba wszystkim, a mianowicie, iż gatunek ludzki, między innymi z powodów przez Ciebie podanych, ulega degeneracji pod względem biologicznym.


Bardzo ciekawe zdanie napisałeś. Oczywiście wiąże się to jak sądze z przedłużaniem życia. Jak wiadomo kiedyś ludzie nie posiadali tej wiedzy o chemii, substancjach wspomagających organizm, a higiena jaką dzisiaj znamy nie istniała. Ludzie żyli krótko, zapadali na rozmaite choroby, ale byli też silni z natury, bo nie mieli żarcia z supermarketu tylko musieli je sobie upolować, oporządzić. Nie mieli maszyn, żadnych technologii ani innych udogodnień.
Teraz jest inaczej. powoli dochodzimy do tego, że będzie można żyć 150 lat i nie poruszać żadnym mięśniem (z pewnością przesadzam, ale myśle, że to zobrazuje jak ja to sobie nazywam "zasiedzenie" tzw. cywilizowanego człowieka).

Cytuj:
Co do samej ludzkości, może to zabrzmi dziwnie ale jednak powiem co mi leży na sercu: gdy ostatnio byłem fotografować naturę, stwierdziłem iż jest piękna, a zarazem strasznie przez nas zniszczona. Ludzkość nie zasługuje na egzystencję.


Nihilizm pełną gębą. Odniosę się do tego zdania szerzej. Nie chcę Ci lukas nic narzucać a tylko przedstawić jedną z możliwych dróg rozumowania właśnie w tej kwestii. Nie wiem czy wierzysz w teorię Wielkiego Wybuchu i czy znasz obecny i z matematycznego punktu widzenia najbardziej prawdopodobny model drogi jaką w pewnym czasie przebył Wszechświat abyś mógł usiąść sobie przed komputerem i napisać coś na forum. Otóż ja uważam, że skoro człowiek powstał jako pewien etap w zapewne skończonym trwaniu, to skoro on miałby nie zasługiwać na egzystencję, to cały wszechświat i natura (której jesteśmy częścią) też na to nie zasługuje. Kocham patrzeć na świat. Zarówno na góry, lasy i morza, jak i na gigantyczne miasta, wielkie budowne, czy szybko poruszające się pojazdy. Nie istnieje dla mnie pojęcie sztuczności. Nie foworyzuję ani natury, ani człowieka, bo uważam że są jednością.

Cytuj:
Biblia jest napisana z natchnienia Ducha Świętego.


Arbitralne. Do szpiku kości.

Cytuj:
Ktoś, kto jest dobry, ale odrzuca Jezusa, raczej zbawiony nie będzie.


Rozumiem, że jesteś osobą wierzącą. Zdeklarowaną. Szanuję to, bo z twoich wypowiedzi wynika, że nie jesteś hipokrytą jak wielu pseudokatolików w Polsce. W tym wypadku najbardziej rzuca mi się w oczy wyraz "raczej" którego imo nie powinieneś pisać (wygląda to jak brak pewności). Między innymi z tego powodu nie należe do kościoła. Ktoś narzuca mi pewne zdanie i MUSZĘ je uważać za ostateczne i absolutnie NIEPODWAŻALNE, bo w przeciwnym wypadku grzeszę. Czy liczyłeś ile razy już w historii teologowie popłynęli na konfrontacji z nauką? Popłyną jeszcze na pewno wiele razy. Wielu ludzi było szykanowanych z powodu głoszenia heretyckich poglądów o Ziemi krążącej wokół Słońca, czy o pochodzeniu człowieka od małpy itp. Niektórzy stracili życie przez to, że mieli rację. Przed 500 laty zapewne też uważałbyś każde zdanie głoszone przez kapłanów za jedyne i tak samo piętnowałbyś bluźnierców, którzy dziś są już zrehabilitowani.
Z twojego zdania wnioskuję, że mimo iż będę dobry w dzisiejszym znaczeniu cywilizacyjnym (będę pomagał ludziom, będę pracowity, uprzejmy, pozytywnie nastawiony do życia i nigdy nikogo nie skrzywdzę, będe przestrzegał prawa itp.) to dalej w oczach katolika będę grzesznikiem, który po śmierci całą wieczność będzię smażył się w ogniu piekielnym przeżywając każnie niczym Prometeusz?

Cytuj:
Warunkiem zbawienia jest naśladowanie Jezusa. Można Go naśladować będąc innego wyznania, albo ateistą. Można Go nasladować, zawet o tym nie wiedząc. Wszak człowiek ma sumienie.


Czyli życie Jezusa jest absolutnym wzorem na którym człowiek powinien opierać swoje działania? To, że nieświadomie będzie postępował jak kiedyś Jezus też jest drogą do zbawienia?
Poprzedni twój cytat pokazuje, że jesteś niekonsekwentny. Porównaj sobie, bo nie chce mi się tego pisać.

Cytuj:
w tej kwestii niewiele się to różni od pogańskich wierzeń


Do tego się odniosę, bo uważam, że tzw. wierzenia pogańskie niczym się od katolicyzmu nie różnią. Na początku n.e. chrześcijanie byli uważani za pogan i prześladowani. Pożniej to samo robili chrześcijanie. Religia to religia. Pojęcie poganizmu jest imo nieszczere i nie powinno istnieć. Zostało stworzone tylko na wygody kościoła.

Cytuj:
Wiara, jak sama nazwa wskazuje, różni się od wiedzy tym, że pewne rzeczy trzeba przyjąć bez udowodnienia.


Jak sama nazwa wskazuje? Ok. z tym zdaniem się zgodzę, choć nie do końca. Słowo "trzeba" zamienię na "można".

Cytuj:
Jeżeli mamy w temacie o wierze rozmawiać tylko o tym na co są dowody, to może rzeczywiście lepiej rozmawiać o broni automatycznej.


Eee tam. Uważam że warto rozmawiać i polemizować. Wiadomo, że nigdy nie dojdzie do porozumienia i bardzo dobrze ;P.
Można się poglądami wymienić.

Cytuj:
Przypomina mi to czytanie horoskopu. Przeczytam, że będę miał szczęście. Następnego dnia pośliznę się i złamię nogę. Miałem szczęście, że się nie zabiłem, czyż nie?


Co z Ciebie taki pesymista? Wiecej radości z życia!

Cytuj:
na bazie przeżytego doświadczenia ze śmiercią kliniczną i powrotem do życia. Nie umiem wskazać biblijnego momentu kiedy takie zdarzenie mogło mieć miejsce


O kurcze odniósłbym się do tego ale już za długo piszę.


Jestem indywidualistą i uważam, że to jak się zachowuje i to co powinienem robić zależy tylko i wyłacznie od mojego umysłu. Nie potrzebuje do tego nikogo z zewnątrz. Sam determinuje swoją przyszłość poprzez to o czym myśle i co uważam za słuszne. Szanuję każdą wiarę i ideę. Akceptuję jej istnienie, ale jednocześnie nie uważam za błąd postępowanie wbrew niej wywołując nawet powszechne oburzenie. Jest to dość aspołeczne podejście, ale wybaczcie ja nie uważam że należy ludzkość uważać za rzecz najważniejszą. Świat jest nietrwały, tak samo ludzie i nie wiem co się z nimi stanie jak ostatni człowiek ostatecznie straci z pola widzenia wąskie pasmo widma fali elektromagnetycznej.


*
 
Jaahquubel
Post : 20 kwie 2009 15:01
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Kapitan
Kapitan
  • Posty: 1160
  • Dołączył: 28.05.2007
  • Skąd: Z Trakony


nemrod pisze:
Cytuj:
Ktoś, kto jest dobry, ale odrzuca Jezusa, raczej zbawiony nie będzie.

(...)W tym wypadku najbardziej rzuca mi się w oczy wyraz "raczej" którego imo nie powinieneś pisać (wygląda to jak brak pewności).

Łączy się to z tym, że jest to sprawa między Bogiem a człowiekiem, dlatego jest "raczej", że nie mnie to wyrokować. Pisałem o tym w innym miejscu.

Cytuj:
Przed 500 laty zapewne też uważałbyś każde zdanie głoszone przez kapłanów za jedyne i tak samo piętnowałbyś bluźnierców, którzy dziś są już zrehabilitowani.

Oprócz wiary mam i rozum, więc nie koniecznie. Ale nie chcę gdybać.

Cytuj:
Z twojego zdania wnioskuję, że mimo iż będę dobry w dzisiejszym znaczeniu cywilizacyjnym (będę pomagał ludziom, będę pracowity, uprzejmy, pozytywnie nastawiony do życia i nigdy nikogo nie skrzywdzę, będę przestrzegał prawa itp.) to dalej w oczach katolika będę grzesznikiem, który po śmierci całą wieczność będzie smażył się w ogniu piekielnym przeżywając każnie niczym Prometeusz?

No to źle wnioskujesz, bo:

Cytuj:
Cytuj:
Warunkiem zbawienia jest naśladowanie Jezusa. Można Go naśladować będąc innego wyznania, albo ateistą. Można Go naśladować, zawet o tym nie wiedząc. Wszak człowiek ma sumienie.

Czyli życie Jezusa jest absolutnym wzorem na którym człowiek powinien opierać swoje działania? To, że nieświadomie będzie postępował jak kiedyś Jezus też jest drogą do zbawienia?

O to właśnie chodzi. Jeśli będziesz "dobry w dzisiejszym znaczeniu cywilizacyjnym", to prawdopodobnie będziesz, jakby "przy okazji", bo bez takiego celu, naśladował Jezusa i na mocy tego możesz być zbawiony. Tyle, że jest to wariant trudniejszy.

Cytuj:
Do tego się odniosę, bo uważam, że tzw. wierzenia pogańskie niczym się od katolicyzmu nie różnią. Na początku n.e. chrześcijanie byli uważani za pogan i prześladowani. Pożniej to samo robili chrześcijanie. Religia to religia.

Zgodzę się, ale tylko po części.
Religia to religia. Ale w wierze takiej, jaką wyznaje Kościół Katolicki, religia to "dodatek" do wiary, "przepisy wykonawcze".
Poza tym, wiele wierzeń pogańskich to kulty demoniczne, w obrębie których ludzie modlą się do demonów, wywołują duchy, składają im ofiary, wykonują praktyki magiczne, które działają na mocy działania demonicznego. A to już może poważnie zaszkodzić.

Cytuj:
Cytuj:
Jeżeli mamy w temacie o wierze rozmawiać tylko o tym na co są dowody, to może rzeczywiście lepiej rozmawiać o broni automatycznej.

Eee tam. Uważam że warto rozmawiać i polemizować. Wiadomo, że nigdy nie dojdzie do porozumienia i bardzo dobrze ;P.
Można się poglądami wymienić.

Też wierzę w sens tej dyskusji, to była mała prowokacja.


*
  WWW
Stridingshadow
Post : 20 kwie 2009 16:43
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Pułkownik
Pułkownik
  • Posty: 2260
  • Dołączył: 07.03.2009
  • Skąd: Bejrut


Jaahquubel pisze:
A to już może poważnie zaszkodzić.

Może potencjalnie zaszkodzić, jest potencjalnie szkodliwe, wykazuje wysoce szkodliwy potencjał. Powiedziałbym że jest beee ale to trochę za mało wyszukane, brrr....
Chciałbym przypomnieć że wiara Chrześcijańska pomimo pewnej innowacyjności posiada obrządek mocno związany z wierzeniami pogańskimi, ofiary, wywoływanie duchów (w tym wypadku Ducha Świętego, modlitwa o wstawiennictwo Świętych), wiele obrzędów ściśle związanych z obrządkiem pogańskim.
Strach się bać, biorąc pod uwagę jak to może potencjalnie zaszkodzić.

Wracając do tematu Noża kuchennego użyłem tego porównania bo jest proste, łatwe do zrozumienia, to że jest powszechnie używane świadczy raczej o jego przydatności i życiowości (patrz twierdzenie Pitagorasa ew. AK-47), tak długo jak nie udowodnisz że ów 'chwyt', jak go nazywasz, jest błędem w logice, tak długo nie masz prawa się czepiać.
Zatem do tematu, widziałem niejeden kraj w którym 'złe zastosowanie' religii prowadzi do refleksji czy w ogóle jest ona potrzebna, w jednym z takich krajów żyłem kilkanaście lat.
Kiedy żyjesz w Polsce w której jest grubo ponad 90% katolików to wpływ kościoła i innych instytucji religijnych na politykę jest znikomy (a Tadek z Radyjka to mały pikuś przy ekscesach jakie odchodzą w zróżnicowanych religijnie krajach).
Gdybyś zastanowił się nad takim fenomenem jak wojny religijne, po prostu dno, Chrześcijanin niepraktykujący zabija niepraktykującego Muzułmanina (i na odwrót) za to że obaj są niepraktykujący ale mają inną wiarę w papierkach, mają inny akcent, jeden z nich ma dłuższą brodę i jest trochę ciemniejszy.
Ludziom można tak namącić w głowach 'religią' i 'wiarą' że przestają wierzyć w to co dla nich ważne, i taki oto snajper z obrazkiem Matki Boskiej na kolbie wali z paruset metrów w cywili (może nawet i Chrześcijan, skąd ma wiedzieć?) idących po chleb z dostaw.

Wszyscy powinniśmy rozumieć i zdawać sobie sprawę z tego że nie jest ważne wyznanie (nie najważniejsze a ważne w ogóle) a jedynie to co przez swoje życie prezentuje sobą dana osoba, wtedy nie będzie ekscesów typu Tadka z Radyjka i jemu podobnych, ludzie nauczą się nazywać rzeczy po imieniu (np 'morderca' i 'sekciarz' ew. 'watażka'). Bez mącenia sobie głowy czymś takim jak przynależność religijna ludzie nauczą się dokonywać trzeźwych osądów na temat tego dokąd zmierzają inni oraz oni sami.
Ludzie przestaną odczuwać najbardziej szkodliwy (udowodniony jako szkodliwy a nie o potencjalnej szkodliwości) z możliwych podziałów jakim jest przynależność do danej grupy religijnej. A co mnie obchodzi czy czcisz Jezusa czy jakiegoś bałwana skoro jesteś (lub nie) dobrym człowiekiem?
Stadna tożsamość religijna jest szkodliwa i to bardzo, i nie, nie jestem komuchem.

Nie jestem przeciwnikiem Wiary Chrześcijańskiej, wręcz przeciwnie, staram się jej podporządkować swoje życie co wcale nie jest dla mnie łatwe bo z wieloma rzeczami się nie godzę (może za długo żyłem bez opiekuna duchowego a może po prostu jestem wygodnicki, może po prostu ta religia chce od człowieka za wiele) i mam problem (większy lub mniejszy) z wprowadzeniem ich do swojego życia.
Nie odrzucam Kościoła ale traktuję go ze sporą dawką krytycyzmu.

_________________
Obrazek


*
 
nemrod
Post : 21 kwie 2009 08:53
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Starszy chorąży
Starszy chorąży
  • Posty: 603
  • Dołączył: 28.07.2006


Jaahquubel pisze:
O to właśnie chodzi. Jeśli będziesz "dobry w dzisiejszym znaczeniu cywilizacyjnym", to prawdopodobnie będziesz, jakby "przy okazji", bo bez takiego celu, naśladował Jezusa i na mocy tego możesz być zbawiony. Tyle, że jest to wariant trudniejszy.


A na jakiej zasadzie będzie trudniejszy? Czy myślisz, że skoro żyje w państwie katolickim, a sam nie chodzę do kościoła, nie obchodzę świąt, zjem schabowego w wielki piątek (bo mi smakuje), nie modlę się codziennie to ma być mi trudniej?
Wychowałem się w katolickiej rodzinie, matka mnie wychowała na katolika. Mam wszelkie predyspozycje, żeby podporządkować swoje życie katolickiemu Bogu, a jednak tego nie robie. Moja matka ma do mnie o to wielkie pretensje, szczególnie że nie chciałem iść na rezurekcje, czy ze święconką na wielkanoc. Twierdzi że jestem "bez ducha". Człowiek nie rodzi się katolikiem, tylko staje się nim.
Nie będzie mi trudniej. Zresztą od razu nasuwa się pytanie czym to zbawienie jest i jak ono będzie przebiegało.
Gdy porwiesz noworodka i przez kilkanaście lat będziesz nauczał, że trzeba zabijać ludzi i powieszże jest to dobre, to gdy już go wypuścisz a on zacznie zabijać, to wszyscy go potępią i powiedzą, że jest bardzo złym człowiekiem. On stwierdzi, że jest dobry. W takim wypadku wszyscy mają rację. Pojęcie dobra nie jest ostateczne, więc uważam że nie istnieje jedyna droga.

Jaahquubel pisze:
kulty demoniczne


Jest to też zdanie kompletnie wzięte z kosmosu. Jak odrózniasz demona od nie-demona? Wytłumacz mi na czym to polega?

Stridingshadow pisze:
Stadna tożsamość religijna jest szkodliwa i to bardzo, i nie, nie jestem komuchem.


Zresztą komunizm poniekąd religią też był ;) . Dokładnie określić, czy jest szkodliwa czy nie, jest imo trudno. Na pewno pełni wielką rolę w historii, bo potrzeba jej powstania wystąpiła chwilę po tym jak człowiek stał się świadomy.
Na dzień dzisiejszy uważam, że wiara jest wpisana w człowieczeństwo, ale łączenie się pod jednym duchowym sztandarem to już inna sprawa, choć wpisana w rozwój cywilizacyjny.


*
 
Jaahquubel
Post : 08 maja 2009 10:12
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Kapitan
Kapitan
  • Posty: 1160
  • Dołączył: 28.05.2007
  • Skąd: Z Trakony


Stridingshadow pisze:
Chciałbym przypomnieć że wiara Chrześcijańska pomimo pewnej innowacyjności posiada obrządek mocno związany z wierzeniami pogańskimi, ofiary, wywoływanie duchów (w tym wypadku Ducha Świętego, modlitwa o wstawiennictwo Świętych), wiele obrzędów ściśle związanych z obrządkiem pogańskim.

W chrześcijaństwie nie ma ofiar w sensie wierzeń pogańskich.
W chrześcijaństwie nie ma wywoływania duchów. Duch Święty jest osobą boską. Nie wywołuje się Go. Mieszasz w pojęciach.
Wstawiennictwo świętych nie jest tym samym co kult przodków (ani wywoływanie duchów). Człowiek ma nieśmiertelną duszę, która po ziemskiej śmierci gdzieś mieszka. Pod tym względem poganie byli dość blisko chrześcijaństwa. Różnica taka, że poganie wierzą w konkretny wpływ zmarłych na ich losy, chrześnijanie we wstawiennictwo u Boga. Żadnej władzy.
Obrzędy związane z obrzędkiem pogańskim? A coś konkretniej? Bo tak ogólnie, to można powiedzieć, że samo powierzchowne podobieństwo nic nie znaczy.
Cytuj:
Strach się bać, biorąc pod uwagę jak to może potencjalnie zaszkodzić.

Zaszkodzić może kontakt z demonami, diabłami. Konkretna relacja z nimi, obrzędy z mocą demoniczną, a nie goła praktyka.

Stridingshadow pisze:
Wracając do tematu Noża kuchennego (...), tak długo jak nie udowodnisz że ów 'chwyt', jak go nazywasz, jest błędem w logice, tak długo nie masz prawa się czepiać.

Źle mnie zrozumiałeś. Sam tego chwytu nieraz używam, bo jest po prostu dobry. Nie czepiam się. napisałem tylko, że jest popularny u księży. Taka ciekawostka.

Cytuj:
(...)Chrześcijanin niepraktykujący zabija niepraktykującego Muzułmanina (i na odwrót) za to że obaj są niepraktykujący ale mają inną wiarę w papierkach, mają inny akcent, jeden z nich ma dłuższą brodę i jest trochę ciemniejszy.
Ludziom można tak namącić w głowach 'religią' i 'wiarą' że przestają wierzyć w to co dla nich ważne, i taki oto snajper z obrazkiem Matki Boskiej na kolbie wali z paruset metrów w cywili (może nawet i Chrześcijan, skąd ma wiedzieć?) idących po chleb z dostaw.

No bo to trzeba odróżnić ludzi, którzy wierzą, od ludzi, któym się wydaje, że wierzą.

Cytuj:
Wszyscy powinniśmy rozumieć i zdawać sobie sprawę z tego że nie jest ważne wyznanie (nie najważniejsze a ważne w ogóle) a jedynie to co przez swoje życie prezentuje sobą dana osoba, wtedy nie będzie ekscesów typu Tadka z Radyjka i jemu podobnych, ludzie nauczą się nazywać rzeczy po imieniu (np 'morderca' i 'sekciarz' ew. 'watażka'). Bez mącenia sobie głowy czymś takim jak przynależność religijna ludzie nauczą się dokonywać trzeźwych osądów na temat tego dokąd zmierzają inni oraz oni sami.

Nie do końca się zgodzę. Drugim najważniejszym przykazaniem jest dla chrześcijanina kochać bliźniego. A kto to jest bliźni? Każdy człowiek. Psim obowiązkiem każego człowieka jest kochać każdego człowieka. Kochać, nie lubić. Lubić każdego się nie da, ale kochać tak. Kochać, to jest szanować, chcieć jego dobra itd. Tutaj wyznanie się nie liczy. Nie może być tak, że np. sintoistów kocham mniej.
Przynależność religijna ma jednak znaczenie o tyle, że wynika z niej sposób myślenia człowieka. Odrzucenie tej przynależności jest zubożeniem patrzenia na człowieka.

Cytuj:
Ludzie przestaną odczuwać najbardziej szkodliwy (udowodniony jako szkodliwy a nie o potencjalnej szkodliwości) z możliwych podziałów jakim jest przynależność do danej grupy religijnej.

Nie mylmy sufitologii opartej na mniej czy bardziej wiarygodnych badaniach naukowych z prawdziwym dowodem.
Nie jest szkodliwy podział na grupy reigijne, a głupota i pycha, które każą jednym wywyższać się nad innymi.

Cytuj:
Stadna tożsamość religijna jest szkodliwa i to bardzo, i nie, nie jestem komuchem.

Zgadzam się.

Cytuj:
Nie jestem przeciwnikiem Wiary Chrześcijańskiej, wręcz przeciwnie, staram się jej podporządkować swoje życie co wcale nie jest dla mnie łatwe bo z wieloma rzeczami się nie godzę (może za długo żyłem bez opiekuna duchowego a może po prostu jestem wygodnicki, może po prostu ta religia chce od człowieka za wiele) i mam problem (większy lub mniejszy) z wprowadzeniem ich do swojego życia.
Nie odrzucam Kościoła ale traktuję go ze sporą dawką krytycyzmu.

Ja natomiast nie miałem i nie mam przewodnika duchowego. I, póki co, nie zanosi się na zmianę w tej sprawie. Krytycyzm jest potrzebny. Zdrowa krytyka jest wszędzie potrzebna. W przypadku Kościoła Katolickiego jest potrzebna w tym np. względzie, żeby pilnować się, czy oby napewno idziemy w dobrą stronę, czy dbamy o Prawdę, czy o własne wyobrażenie, pseudoprawdę.

Nie czuję, żeby wiara/religia katolicka wymagała ode mnie za wiele. Właściwie nie czuję żadnych wymogów. Ze wskazaniami się zgadzam, wypełniam "praktyki religijne", bo chcę, bo wierzę, że to dla mnie dobre, że to mnie przybliża do Boga. Zdaję sobie jednocześnie sprawę z tego, że nie każdemu jest łatwo wierzyć.

nemrod pisze:
A na jakiej zasadzie będzie trudniejszy? Czy myślisz, że skoro żyje w państwie katolickim, a sam nie chodzę do kościoła, nie obchodzę świąt, zjem schabowego w wielki piątek (bo mi smakuje), nie modlę się codziennie to ma być mi trudniej?

Tak sądzę. Im bliżej Boga się żyje, tym łatwiej jest żyć.

Cytuj:
Gdy porwiesz noworodka i przez kilkanaście lat będziesz nauczał, że trzeba zabijać ludzi i powieszże jest to dobre, to gdy już go wypuścisz a on zacznie zabijać, to wszyscy go potępią i powiedzą, że jest bardzo złym człowiekiem. On stwierdzi, że jest dobry. W takim wypadku wszyscy mają rację. Pojęcie dobra nie jest ostateczne, więc uważam że nie istnieje jedyna droga.

W tym przykładzie wszyscy oceniają według własnego punktu widzenia. Ja uważam, że jest dobro obiektywne.

Cytuj:
"kulty demoniczne" Jest to też zdanie kompletnie wzięte z kosmosu. Jak odrózniasz demona od nie-demona? Wytłumacz mi na czym to polega?

Najprościej - po owocach. :) Konkretniej: wywoływanie duchów, magia itp. rzeczy są w Piśmie Świętym (i w Stary i w Nowym Testamencie) zabronione. Przez wyoływanie duchów, praktyki magiczne, "energię kosmosu" itp. Bóg ani Jego aniołowie z człowiekiem się nie kontaktują. Można więc poznać demon po adresie - jeśli "mieszka" w magii, to wiadomo w której drużynie gra. To tak w dużym skrócie.


*
  WWW
emanuel
Post : 09 maja 2009 06:31
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Plutonowy
Plutonowy
  • Posty: 209
  • Dołączył: 29.04.2007
  • Skąd: Warszawa/Zabrze


ja na ten przykład odpowiem słowami Jezusa

"poznasz ich po ich owocach"

nie ma prostszego zdefiniowania co jest dobrem. to że dobrem jest heteroseksualność a homoseksualność jest złem też wynikało długo z różnych postaw, kultur itp. Niemniej podstawowe pytanie nie jest takie czy geje zapinający się w odbyt komuś szkodzą, tylko jaki jest pożytek z takiego seksu? Czy dochodzi do kreacji życia która jest najważniejszym celem każdej rasy, gatunku, rodzaju....

Czasami wydaje mi się że człowiek jest jedyną istotą we wszechświecie która ma problem z odróżnianiem dobra od zła. Czasem wydaje mi się że każdy człowiek jest z natury zły. I tu jest gigantyczna rola wychowania i postaw społecznych żeby człowieka temperować. A to jak każdy system raz działa raz nie działa.


ps. żeby nie było. nie widzę żadnych racjonalnych przyczyn, żeby nagle tworzyć kolejne podziały wśród ludzi na większościowych heteryków i partyzantów poniewieranych homików. Niech se żyją, ale niedługo dojdzie do tego że zabronią filmów w których mama całuje tatę przed wyjściem do pracy bo to będize obrażać jakąś mniejszość która ma tylko dwóch tatów.

_________________
interiesno o czem dumajet kamandir... ;)
Obrazek
Obrazek


*
  WWW
nemrod
Post : 11 maja 2009 12:41
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Starszy chorąży
Starszy chorąży
  • Posty: 603
  • Dołączył: 28.07.2006


Jaahquubel pisze:
Przynależność religijna ma jednak znaczenie o tyle, że wynika z niej sposób myślenia człowieka. Odrzucenie tej przynależności jest zubożeniem patrzenia na człowieka.


Ja nie przynależę do żadnej religii, co jest spowodowane moim wrodzonym i wielkim (bez cienia przesady) indywidualizmem. Nie uważam też, że będę gardził ludzmi, którzy myślą inaczej niż ja, bo KAŻDY myśli inaczej niż ja. Szanuje inne wartości i nie mam zamiaru wpajać nikomu mojego punktu widzenia. Wolę czystą wymianę poglądów. Wychodzę z założenia, że nie ważne co w życiu robisz, rób to dobrze i nie przeszkadzaj nikomu w jego dążeniach.

Jaahquubel pisze:
Tak sądzę. Im bliżej Boga się żyje, tym łatwiej jest żyć.


I masz rację. Bez wątpienia. Jeżeli odnalazłeś swoją drogę i wierzysz, że konsekwentne dążenie nią da Ci radość i uczyni cię lepszym, to nic tylko życzyć Ci powodzenia i wytrwałości. O to się jednak rozchodzi, że mam swój punkt widzenia i drogę, którą sam buduje i nigdzie tego nie przeczytałem, nikt mi o tym powiedział. Sam jestem dla siebie nauczycielem i nie uważam się za człowieka o zubożonej duchowości tylko dlatego, że nie przynależę.

emanuel pisze:
to że dobrem jest heteroseksualność a homoseksualność jest złem


Akurat ten temat jest dla mnie oczywisty, ze homoseksualizm jest niewłaściwy. Gdyby wszyscy byli homo, to ludzkość by wymarła.

emanuel pisze:
Czasami wydaje mi się że człowiek jest jedyną istotą we wszechświecie która ma problem z odróżnianiem dobra od zła. Czasem wydaje mi się że każdy człowiek jest z natury zły. I tu jest gigantyczna rola wychowania i postaw społecznych żeby człowieka temperować. A to jak każdy system raz działa raz nie działa.


Ja to sformułuje inaczej. Człowiek jest jedyną (znaną) istotą, która ma taki problem. Wulkany, które bez przerwy wybuchały kilka mld lat temu na naszej planecie nie miały tego problemu (brzmi absurdalnie, ale o to chodzi), zwierzęta go nie mają. Jeszcze nie udało się rozszyfrować powstania tzw. rozumu, świadomości itp. Gadać można o tym latami (i gada się) a to i tak będzie tylko gadanie. Co do tego temperowania i wychowania, to jest to determinowane i cały czas weryfikowane przez rozwój cywilizacyjny, postęp, środowisko. Nie ma właściwie uogólnienia.

_________________
.


*
 
lukasamd
Post : 12 maja 2009 19:46
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Pułkownik
Pułkownik
  • Posty: 5322
  • Dołączył: 31.05.2006


Jaahquubel pisze:
Tak sądzę. Im bliżej Boga się żyje, tym łatwiej jest żyć.


Bez urazy, ale to brzmi jak wytłumaczenie efektu placebo.

Ja nie wiem, może teraz ostro przesadzę, bo ostatnio zaczytuję się w różne książki i doszedłem do nad wyraz dziwnego wniosku. Może nie przedstawię go jako takiego, ale nieco naprowadzę. Chodzi mi o sposób działania Kościoła Katolickiego, w Polsce w szczególności zauważalny:
- ustala zasady wg. jakich mamy żyć
- kształtuje ale po części również ustala w co i jak mamy wierzyć, a także jak o danych rzeczach myśleć
- zbiera informacje o nas (spowiedź jest tajemnicą [w sumie też kwestia sporna, sporo przykładów z życia wziętych], ok, ale dlaczego w małych mieścinach [a zresztą nie tylko], księża wiedzą dosłownie wszystko, i to nie tyczy się jedynie ich parafian)
- jawnie wtrąca się do polityki, również międzynarodowej
- nie pozwala (wg. danych zawartych w pismach) na proste i całkowite odejście od wspólnoty

Przypomina wam to coś? Mi pewien system sprawowania władzy (w kwestii kontroli obywatela)...


*
  WWW
Stridingshadow
Post : 12 maja 2009 20:06
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Pułkownik
Pułkownik
  • Posty: 2260
  • Dołączył: 07.03.2009
  • Skąd: Bejrut


Osobiście nie przepadam za homoseksualistami ale nic do nich nie mam (tzn. nie zgadzam się z tym żeby adoptowali dzieci, mdli mnie kiedy widzę jak trzymają się za rączki a jak widzę ich całujących się to rzygam dalej niż widzę a wzrok mam dobry).
Ponadto kiedy uważam że coś jest kiepskie to (wspólnie z kolegami) mówię że to jest gejowe, że jest gejowo, że ten tamten to gej, geju Ty itd...
Ostatnio kumpel jak zobaczył swoich 2 kumpli razem to krzyknął do nich: 'O k...! Tajemnica Brokeback Mountain!'.
Ale naprawdę nie żywię do nich nienawiści, nie uważam że są gorszymi ludźmi, po prostu uważam że nie powinni mieć dzieci, bo nie.
Mimo wszystko uważam że są stworzeni przez Boga, tak samo jak ludzie hetero, bi i aseksualni.
Uważam że Kościół Katolicki jest wobec nich nie fair.
Na koniec dodam że wg. najnowszych doniesień z dziedziny psychiatrii, seksuologii itd... homoseksualizm najprawdopodobniej wiąże się ze zmianami organicznym w ośrodkowym układzie nerwowym, homoseksualiści mają nieco inne mózgi niż heteroseksualiści.
Co prawda nikt w WHO nie uważa (wbrew logice) że w związku z tym orientację homo można uznać za chorobę, bo przecież jak ma się inaczej zbudowany staw biodrowy to on też inaczej działa, w dodatku sprzecznie z jego założeniem.
Obecnie uważa się że homoseksualizm jest wrodzony a nie nabyty, i pod wieloma względami jest różny od tzw. parafilii (dawna nazwa to perwersje -łac.: zboczenia) pod względem etiopatogenezy (czyli tym skąd to się bierze) oraz faktu że w odróżnieniu od parafilii jest on 'nieuleczalny' (jeżeli uznać go za chorobę) lub nie podlega zmianom (jeżeli uznać go za typ urody).
Jeżeli Bóg tak samo kocha dzieci z niedorozwojem stawów biodrowych co dzieci zdrowe, i tak samo je kocha jak dzieci z wrodzonymi wadami serca, jak dzieci z zespołem Downa, to dlaczego Bóg miałby nie kochać homoseksualistów (biorąc pod uwagę najnowsze doniesienie naukowe i najnowszą hipotezę która przyjmuje że oni się z tym rodzą).

Nie jestem zwolennikiem homoseksualizmu ani homoseksualistów, jednak logika nakazuje mi myśleć tak a nie inaczej.

_________________
Obrazek


*
 
Jaahquubel
Post : 13 maja 2009 10:15
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Kapitan
Kapitan
  • Posty: 1160
  • Dołączył: 28.05.2007
  • Skąd: Z Trakony


nemrod pisze:
Jaahquubel pisze:
Tak sądzę. Im bliżej Boga się żyje, tym łatwiej jest żyć.

I masz rację. Bez wątpienia. Jeżeli odnalazłeś swoją drogę i wierzysz, że konsekwentne dążenie nią da Ci radość i uczyni cię lepszym, to nic tylko życzyć Ci powodzenia i wytrwałości. O to się jednak rozchodzi, że mam swój punkt widzenia i drogę, którą sam buduje i nigdzie tego nie przeczytałem, nikt mi o tym powiedział. Sam jestem dla siebie nauczycielem i nie uważam się za człowieka o zubożonej duchowości tylko dlatego, że nie przynależę.

Piszesz o zadowoleniu z siebie i swojej drogi, ja o konkretnej, realnej relacji człowieka z Bogiem, która daje pokój i szczęście.

lukasamd pisze:
(...)Chodzi mi o sposób działania Kościoła Katolickiego, w Polsce w szczególności zauważalny:
- ustala zasady wg. jakich mamy żyć

Nie wiem co konkretnie masz na myśli, ale Kościół nie dodaje nowych zasadniczych treści do tego, co objawił Bóg. Zasady są te same. Nowe mogą być co najwyżej formy.
Cytuj:
- kształtuje ale po części również ustala w co i jak mamy wierzyć, a także jak o danych rzeczach myśleć

Wierzyć mamy w to, co objawił Bóg. Z tego też wynika pogląd na wiele rzeczy. Ale znów, piszesz ogólnie. Jak uszczegółowisz, możemy rozmawiać o konkretach.

Cytuj:
- zbiera informacje o nas (spowiedź jest tajemnicą [w sumie też kwestia sporna, sporo przykładów z życia wziętych], ok, ale dlaczego w małych mieścinach [a zresztą nie tylko], księża wiedzą dosłownie wszystko, i to nie tyczy się jedynie ich parafian)

Żaden kapłan nie może wyjawić żadnych informacji, które mogłyby dać cień możliwości dojścia do tego co kto zrobił. Może natomiast używać przykładów, jeśli jest ku temu uzasadnienie. księża wiedzą wszystko? Jeśli rozmawiają ze wszystkimi, to i mogą. Ale to jest takie fajne hasełko, które zapada w świadomość, ale jest zupełnie nieweryfikowalne. To nie argument.
Cytuj:
- jawnie wtrąca się do polityki, również międzynarodowej

Błagam, konkrety...
Kościół to ludzie, ma prawo się wypowiadać - tyle ogólnie.
Cytuj:
- nie pozwala (wg. danych zawartych w pismach) na proste i całkowite odejście od wspólnoty

Tego to już zupełnie nie kumam.

Stridingshadow pisze:
Mimo wszystko uważam że są stworzeni przez Boga, tak samo jak ludzie hetero, bi i aseksualni.Uważam że Kościół Katolicki jest wobec nich nie fair.

Czemu?

Cytuj:
Na koniec dodam że wg. najnowszych doniesień z dziedziny psychiatrii, seksuologii itd... homoseksualizm najprawdopodobniej wiąże się ze zmianami organicznym w ośrodkowym układzie nerwowym, homoseksualiści mają nieco inne mózgi niż heteroseksualiści.Co prawda nikt w WHO nie uważa (wbrew logice) że w związku z tym orientację homo można uznać za chorobę, bo przecież jak ma się inaczej zbudowany staw biodrowy to on też inaczej działa, w dodatku sprzecznie z jego założeniem.Obecnie uważa się że homoseksualizm jest wrodzony a nie nabyty(...)w odróżnieniu od parafilii jest on 'nieuleczalny' (jeżeli uznać go za chorobę) lub nie podlega zmianom (jeżeli uznać go za typ urody).

Zmiana budowy układy nerwowego to jeden z czynników homoseksualizmu. Badano np. bliźnięta jednojajowe, które po urodzeniu zostały rozdzielone i adoptowane przez różne rodziny. W większości oczywiście oboje było hetero. Ale przypadki tego, że jedno homo było, a drugie hetero, występowały podobnie często jak te, gdzie oboje było homo. Co ważniejsze, tam, gdzie jedno było homoseksualne, wychodziło, że to jedno wychowywało się w rodzinie z jakimś problemem lub rodzinie niepełnej, a drugie w pełnej, bez nadzwyczajnych problemów.
Słyszałem, że w budowie układu nerwowego chodzi o to, że u matki w konkretnym momencie ciąży dochodzi do zaburzeń hormonalnych i mózg chłopca kształtuje się jak mózg dziewczynki albo na odwrót.
Ale jeszcze raz podkreślam: nie jest to jedyny czynnik. Gdzieś na odludziu, w Kotlinie Kłodzkiej jest ośrodek, do którego przyjeżdżają homoseksualiści z różnych krajów, aby przejść terapię wychodzenia z homoseksualizmu. Podobną pomoc w Warszawie świadczą Kapucyni (chyba). Był kiedyś, kiedyś o tym program Jana Pospieszalskiego w TVP2.
Istotną sprawą w powstawaniu zjawiska homoseksualizmu jest brak, faktyczny lub emocjonalny, ojca (wprzypadku geja) lub matki (w przypadku lesbijki), przy niewłaściwej relacji z drugim rodzicem. I jeszcze jedno. To wszytko są skłonności. Można za nimi nie iść. Wiadomo, że od samego zechcenia ich się nie odwróci, ale od skłonności, do homo-seksu jest bardzo daleka droga.
Łatwiej jest nie iść za bezsensowną skłonnością, jeżeli stanowisko otoczenia jest zdrowe (przeciwne homoseksualizmowi, ale bez agresji itp. wobec osób o takich skłonnościach), trudniej, jeżeli wokół w kółko pieją, jakie to pedalstwo nie jest cudowne.
Cytuj:
Jeżeli Bóg tak samo kocha dzieci z niedorozwojem stawów biodrowych co dzieci zdrowe, i tak samo je kocha jak dzieci z wrodzonymi wadami serca, jak dzieci z zespołem Downa, to dlaczego Bóg miałby nie kochać homoseksualistów (biorąc pod uwagę najnowsze doniesienie naukowe i najnowszą hipotezę która przyjmuje że oni się z tym rodzą).

Właśnie.


*
  WWW
Stridingshadow
Post : 13 maja 2009 13:58
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Pułkownik
Pułkownik
  • Posty: 2260
  • Dołączył: 07.03.2009
  • Skąd: Bejrut


Uważam że Kościół po prostu przesadza m.in pod tym względem że chce regulować seksualność wszystkich wokół.
Weźmy takich homoseksualistów: ślubu kościelnego nie dostaną (osobiście uważam że śluby homoseksualne są obrzydliwe jak wszystko związane z homoseksualizmem ale to tylko moje zdanie, związane ściśle z moimi gustami co do doskonałej wizji świata i nie są ani nie powinny być argumentem w dyskusji), nie mają ślubu - nie mają prawa do sakramentu.
Dlaczego? Wiem że np. można zażądać rozwodu jeżeli współmałżonek nie chce dzieci, ale wydaje mi się że 2 osoby heteroseksualne które nie mogą mieć ze sobą dzieci (bo jedno albo oboje są bezpłodni albo są źle dopasowani genetycznie) dostaną ślub i nie będzie tam warunku że muszą mieć dzieci żeby ślub był ważny.
Ludzie, udane życie seksualne jest jednym z mierników zdrowia, regulowanie życia seksualnego jest jak regulowanie życia kulinarnego.
Rozumiem że ludzie nie powinni się obżerać ale dlaczego nie wolno Chrześcijanom jeść jaszczurek i innych takich?
To jest bez sensu, za duża nieuzasadniona ingerencja.
Nie można wymagać od kogoś żeby żył w celibacie, tak samo jak nie można wymagać żeby żył o chlebie i wodzie. To jest wystarczające do życia ale daje 0 komfortu życia.
Jest różnica między niedojadaniem, objadaniem się i normalnym urozmaiconym SMACZNYM jadłospisem.
Tak samo jest różnica między celibatem, rozpustą a normalnym życiem seksualnym.
Ciekawe dlaczego Kościół nie wydaje kartek na jedzenie.

Jeżeli chodzi o hipotezę neurofizjologiczną etiologii homoseksualizmu to jest tak:
-To że masz dany genotyp oznacza tylko tyle że Twoja pierwsza komórka zarodkowa zapewne (ale nie na 100% !) miała właśnie ten genotyp. Część komórek będzie miała inny genotyp bo zmutuje (każde z nas ma mutacje, u każdego rozwijają się nowotwory ale większość mutacji jest naprawiana przez mechanizmy sub komórkowe).
Krótko mówiąc, 2 bliźniaki jednojajowe (czyli teoretycznie z identycznym genotypem) będą miały subtelne różnice ponieważ pomimo jednorodności 'projektu' istnieją różnice wykonania (tak samo jak z linii produkcyjnej nie zjadą 2 identyczne samochody czy pistolety, będą niemal identyczne, będą miały zamienne części ale będą subtelne różnice).
Gdyby jeszcze doliczyć że już w ciągu życia płodowego zmienia nam się genom bo mutujemy to zmienia się także wzorzec wg. którego się kształtujemy fizycznie.
Tak, bliźniaki jednojajowe są na tyle podobne na ile mogą być ludzie ale nie są identyczne.
Dlatego jedno może mieć bardziej a drugie mniej 'prawidłowy' mózg, jedno może być hetero a drugie homo.

To całe gadanie o 'tendencjach' homoseksualnych jest jedną wielką bzdurą.
Zmuszanie homoseksualisty do stosunku z płcią przeciwną jest jak zmuszenie hetero do stosunku z osobnikiem tej samej płci.
Oni mają potrzeby seksualne jak każdy (niektórzy co prawda potrafią żyć w celibacie ale powinien być to ich wybór) przy czym gustują we własnej płci.
Nie usprawiedliwiam tego, nie podoba mi się to, wolałbym żeby ludzie nie mieli takich problemów ale jest inaczej niż bym chciał.
Obecnie uważa się że nie da się wychować kogoś na hetero czy homo.
Można wychować kogoś np. na sadystę czy pedofila ale nie można u nikogo kształtować orientacji seksualnej.
Niestety homoseksualizmu nie da się leczyć (póki co). Nie ma sukcesów.
To nie jest zaburzenie kompulsywne czy uzależnienie, to tak jakbyś chciał kogoś wytresować tak żeby lubił to czego nie lubi (z dużym przybliżeniem): możesz kogoś głodzić albo karmić go czymś czego nie lubi ale on nie będzie tego lubił tylko zje bo musi.
Faceci którzy gwałcą facetów w więzieniu nie są zwykle homo tylko hetero i robią to bo nie mają dostępu do kobiet (nie rozumiem jak można to robić ale badania wykazały że żaden z nich nie odbyłby stosunku z facetem gdyby miał do wyboru kobietę).
To nie są żadne tendencje.
I przypominam że nikt nigdy nikogo skutecznie nie wyleczył z homoseksualizmu.
Homoseksualiści po terapii masowo opuszczają związki heteroseksualne i wracają do związków homoseksualnych (zajmuje im to mniej lub więcej czasu ale następuje właściwie zawsze).
Byłbym bardzo szczęśliwym człowiekiem gdyby udało mi się wynaleźć/odkryć/opracować cudowną procedurę/tabletkę dzięki której mężczyzn ciągnęłoby tylko do kobiet a kobiet tylko do mężczyzn (pomimo faktu że interesuje mnie tylko chirurgia).

Kościół Katolicki bywa chwilami naprawdę butny (podobnie jak inne instytucje innych religii).
Czasem aż ciśnie się na usta "Banda zatwardziałych ignorantów wystarczająco pysznych by przyznać sobie monopol na prawidłową interpretację słowa Bożego".
Kościół wie wszystko, nawet jeżeli nauka wie niewiele (a nauka opiera się na twardych faktach), Kościół po prostu w razie potrzeby ekstrapoluje własną interpretację pewnej Objawionej Księgi do potrzeb sytuacji.
To jest niskie, człowiek powinien zdawać sobie sprawę z tego że jest niedoskonały i przyjdzie mu czekać wiele czasu na zrozumienie niektórych rzeczy, innych nie uda się zrozumieć nigdy.
Tymczasem Kościół zna wszystkie odpowiedzi i potrafi zająć stanowisko wobec każdego problemu.

_________________
Obrazek


*
 
Jaahquubel
Post : 08 cze 2009 14:36
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Kapitan
Kapitan
  • Posty: 1160
  • Dołączył: 28.05.2007
  • Skąd: Z Trakony


Mam teraz chwilę czasu, więc mogę odświeżyć wątek.
Cytuj:
Uważam że Kościół po prostu przesadza m.in pod tym względem że chce regulować seksualność wszystkich wokół.Weźmy takich homoseksualistów: ślubu kościelnego nie dostaną (osobiście uważam że śluby homoseksualne są obrzydliwe jak wszystko związane z homoseksualizmem ale to tylko moje zdanie, związane ściśle z moimi gustami co do doskonałej wizji świata i nie są ani nie powinny być argumentem w dyskusji), nie mają ślubu - nie mają prawa do sakramentu.Dlaczego?

Małżeństwo nie jest wynalazkiem księży, tylko tzw. "zamysłem bożym", instytucją, do której w pewnym momencie ludzkość dojrzała (por. Mt 19,1-12; Rdz 2,24; Mt 5,32). Seks homoseksualny jest wiele razy potępiony w Piśmie Świętym (np. w Listach do Koryntian). To wszystko razem wzięte pokazuje, że nie ma możliwości czegoś takiego, jak małżeństwo homoseksualne.
[/quote]Wiem że np. można zażądać rozwodu jeżeli współmałżonek nie chce dzieci, ale wydaje mi się że 2 osoby heteroseksualne które nie mogą mieć ze sobą dzieci (bo jedno albo oboje są bezpłodni albo są źle dopasowani genetycznie) dostaną ślub i nie będzie tam warunku że muszą mieć dzieci żeby ślub był ważny.[/quote]
W Kościele katolickim nie ma rozwodów. Jest stwierdzenie nieważności małżeństwa, czyli uznanie, że ślub (sakrament) nigdy nie miał miejsca, mimo, że była ceremonia. I nie zależy to od tego, czy zainteresowana para chce aktualnie ze sobą być, czy nie.
Jeżeli jedna z osób nie chciała dzieci w momencie składania przysięgi małżeńskiej, to znaczy, że kłamała składając ją i nie przyjęła jej warunków. Stąd przysięga jest nieważna. Osoba bezpłodna może wziąć ślub sakramentalny, nie ma problemu, jeśli nie zatai wiedzy na ten temat przed drugą stroną. Ale za to osoba niezdolna do odbycia stosunku płciowego ślubu wziąć nie może. Homoseksualiści nie mogą odbyć ze sobą stosunku płciowego w ścisłym znaczeniu tego pojęcia.
Cytuj:
Ludzie, udane życie seksualne jest jednym z mierników zdrowia, regulowanie życia seksualnego jest jak regulowanie życia kulinarnego.Rozumiem że ludzie nie powinni się obżerać ale dlaczego nie wolno Chrześcijanom jeść jaszczurek i innych takich?

A nie wolno?
Cytuj:
To jest bez sensu, za duża nieuzasadniona ingerencja.Nie można wymagać od kogoś żeby żył w celibacie, tak samo jak nie można wymagać żeby żył o chlebie i wodzie. To jest wystarczające do życia ale daje 0 komfortu życia. Jest różnica między niedojadaniem, objadaniem się i normalnym urozmaiconym SMACZNYM jadłospisem.Tak samo jest różnica między celibatem, rozpustą a normalnym życiem seksualnym.Ciekawe dlaczego Kościół nie wydaje kartek na jedzenie.

Cudzołóstwo jest zakazane przykazaniem, jednym z dziesięciorga głównych. Tego chrześcijanin robić nie może. Nigdzie, ale to absolutnie nigdzie nie jest powiedziane, że chrześcijanin ma obowiązek żyć w celibacie. Więcej: św. Paweł, który sam nie ożenił się i żył z wyboru w celibacie (i do bezżenności zachęcał), napisał, że małżonkom nie wolno żyć w celibacie, że mogą jedynie czasowo nie współżyć i to tylko "za obopólną zgodą, by oddać się modlitwie" (por. 1 Kor 7).
Cytuj:
To całe gadanie o 'tendencjach' homoseksualnych jest jedną wielką bzdurą.Zmuszanie homoseksualisty do stosunku z płcią przeciwną jest jak zmuszenie hetero do stosunku z osobnikiem tej samej płci.(...)Obecnie uważa się że nie da się wychować kogoś na hetero czy homo.Można wychować kogoś np. na sadystę czy pedofila ale nie można u nikogo kształtować orientacji seksualnej.Niestety homoseksualizmu nie da się leczyć (póki co). Nie ma sukcesów.

Piszesz o obecnym stanie wiedzy i umiejętności. A jeśli stan wiedzy się zmieni, to co? Unieważnienie związków gejowskich?
Moralność nie zależy od tego co ludzkość zbadała. Prawo moralne jest stałe, pierwotne. Ziemia nie była płaska zanim odkryto, że jest kulo-podobna.
Nie jest tak, że Bóg stwarza ludzi homoseksualnymi, nie taka jest natura człowieka.
Nigdy dotąd nie słyszałem o tym, żeby terapia homoseksualizmu była nieskuteczna.
Wierzę, że skłonność homoseksualną można w wielu przypadkach usunąć.


*
  WWW
nemrod
Post : 11 cze 2009 06:37
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Starszy chorąży
Starszy chorąży
  • Posty: 603
  • Dołączył: 28.07.2006


Cytuj:
W Kościele katolickim nie ma rozwodów. Jest stwierdzenie nieważności małżeństwa, czyli uznanie, że ślub (sakrament) nigdy nie miał miejsca, mimo, że była ceremonia. I nie zależy to od tego, czy zainteresowana para chce aktualnie ze sobą być, czy nie.


Czyli ze ceremonia (ktora miala miejsce, a ktora nie miala miejsce) zawarcia malzenstwa, nie moze byc uniewazniona i moze byc uniewazniona. Poprzednie zdanie to pleonazm, ale napisalem to celowo. Zreszta kosciol nie pyta sie czy ktos chcial byc z kims czy nie (tak jestem zbulwersowany, ale tylko sekundke). NIE MA jednego sposobu pojmowania, prosze Pana. Na szczescie. Interpretacja wypowiedzi do indywidualnego rozpatrzenia.

Cytuj:
Cudzołóstwo jest zakazane przykazaniem, jednym z dziesięciorga głównych. Tego chrześcijanin robić nie może.


jak to dobrze, ze nie jestem Chrzescijaninem :>

Cytuj:
Piszesz o obecnym stanie wiedzy i umiejętności. A jeśli stan wiedzy się zmieni, to co?


Jestes matymatykiem i o obecnym stanie wiedzy wiesz zapewne wiecej niz ja.
Jak stan wiedzy sie zmieni to nic. Jajco :D . Zycie zmienia sie, ale toczy sie dalej.

Cytuj:
Moralność nie zależy od tego co ludzkość zbadała. Prawo moralne jest stałe, pierwotne. Ziemia nie była płaska zanim odkryto, że jest kulo-podobna.


Moje wielkie hiperolbrzymie NIE. Zdanie nie podparte zadna absolutna prawda, wiec moje NIE tez jest tez zupelnie nieuzasadnione.
Ziemia jest Geoida (w tej durnej nomenklaturze).

Ja uwazam Was za swietnych inteligentnych ludzi i lepiej byloby o takich sprawach pogadac przy piwku w 4 oczy :) .

_________________
.


*
 
Nowy temat Odpowiedz w temacie Przejdź na stronę   Poprzednia   1, 2, 3, 4, 5 ... 7  Następna