Z PISem cały problem jest taki, że mówi o odsunięciu się od wschodu i pójściu na zachód (zupełnie jakby wciąż dzielił nas mur) a w praktyce wygląda to tak, że nasze narodowe stosunki pogarszają się zarówno z jedną jak i z druga stroną. I przy okazji, jest to odzwierciedlenie charakteru Kaczyńskich, którzy walczą wszystkimi ze wszystkimi. I nie próbujcie mi mówić, że tak nie było bo teraz każdy mądry, pamięta najważniejsze wydarzenia a nikt nie pamięta jak wyglądały na co dzień stosunki z innymi krajami.
Powiem może bardziej ogólnikowo bo podawanie jednego przykładu naraża mnie na czytanie jakiś artykułów, które "udowadniają" jak to 2 lata temu było pięknie i różowo. Co mam więc na myśli? PIS nie walczy z komunistami, lecz ze wszystkimi. Najpierw się szamocze, a potem pyta o co chodzi.










