To było tak: wyszkoliłem samoobronę w jednym z sektorów Meduny. Następnie siły Deidranny zaatakowały sektor. Samoobrona (bo najemników tam nie było) rozłożyła przeciwników. Wysłałem paru moich, żeby uzupełnili uszczuplony walką garnizon. W czasie, gdy Miguel i ktoś jeszcze szkolili samoobronę w jednym sektorze Meduny, ja przypuściłem atak na ostatni sektor tego miasta. Zdobyłem go. Nie mając pomysłu na wejście do podziemi, cofnąłem się IMPem do sektora, gdzie przebywał Miguel. Wszedłem na mapę. Rozglądam się po sektorze i... Obok wraku czołgu, który zniszczyłem zdobywając sektor, stoi nowiutki pojazd, który wcale mnie nie atakuje! Wróciłem na mapę taktyczną. Spróbowałem, czy czołgiem da się poruszać (bo przez widok sektora do czołgu nie mogłem wsiąść). Spróbowałem ustawić za pomocą "Pojazd". Do dyspozycji miałem 2 czołgi. Widocznie jednego nie zauważyłem.
Przejechałem się IMPem do jednego z sektorów pod kontrolą królowej. Wrogowie od razu zaczęli strzelać do czołgu (!), chociaż nie wyrządzali mu żadnych szkód. Skoncentrowali ogień, a IMP mógł swobodnie przemieszczać się po sektorze.
Wczytałem save'a, przejechałem się czołgiem do innego sektora, tym razem pod moją kontrolą. Spróbowałem wystrzelić z czołgu, niestety, nie jest to możliwe.
Czołg działa tak, jak zwykły pojazd, tylko że:
- jest opancerzony
- nie można (albo mi się to nie udało) wsiadać do niego w taki sposób, jak do np. ciężarówki.
To tyle z mojej strony o czołgach w WF.












Ponoć wystarczy tylko podczołgać się jakimś dobrym, zręcznym mechanikiem do czołgu i go okraść... Nie sprawdzałem w praktyce. To jeden z mitów JA2.