Gra składa się z 3 kampanii rozgrywających się podczas IIWŚ: sowieckiej, alianckiej i niemieckiej. Każda kampania składa się z okołu 9 misji podstawowych, ale dodatkowych jest zdecydowanie więcej.
Pamiętacie "Command&Conquer"?. Każda jednostka miała "paski żywotności". Od tamtej pory tak jest prawie w każdym RTSie. W FOW też tak jest, ale tylko do pewnego stopnia. Wszyscy w naszej drużynie oraz wrodzy żołnierze posiadają te "paski żywotności" i na tym
podobieństwa się kończą.
Przy każdej zaczętej misji jesteśmy krótko wprowadzani w sytuację i od razu wrzucani w wir walki, nie ma tu ekonomii, logistyki, budowania jednostek, surowców itd. Czysta walka. Dowodzenie drużyną w RTSach to jak wiadomo żadna nowość. Tutaj tak jak w innych grach nasi podoopieczni mogą się czołgać, kucać, biec, chować się za przeszkodami, strzelać, rzucać granatami itd. Do tego nad każdym żołnierzem (najczęściej od 4 do 8) można przejąć kontrolę bezpośrednią. Co jest bardzo dobrym rozwiązaniem kiedy musimy przy pomocy snajpera zdjąć obsługę działa lub precyzyjnie rzucić granat.
W FOW pojawia się jednak dużo nowości w porównaniu do innych tytułów. Otóż jest to totalna interakcja z otoczeniem. Każdy pojazd można przejąć i nim osobiście kierować (o ile nie jest zajęty przez wroga:-)). Każdą porzuconą broń można podnieść i użyć. Podobnie jest z czołgami, artylerią (polowa, moździerze,p-lot) i wszelkimi pojazdami. Sprzęt wojskowy nie ma przyjętych popularnie w RTSach "pasków". Ich kondycja jest zależna czy, jak i gdzie zostały trafione. Realizm polega na tym że do Tygrysa z ckmu można walić do usr****j
Jeżeli nadal nie jesteście pod wrażeniem to trzeba wspomnieć że devsi posunęli się niemal do ekstremum w realizmie (szeroko pojętym). Drużyna naszych wojaków musi być często dozbrajana w boju, więc trzeba zbierać amunicję do broni ręcznej, granaty itd. Jeżeli zabraknie paliwa musimy poszukać cysterny. Każdą beczkę paliwa należy przenieść ręcznie (!) i zaatankować pojazd. Jeżeli zabraknie amunicji do armaty, musimy poszukać czołgu tego samego typu i także przenieść ją ręcznie. Wszystko to daje graczowi pole do popisu, może użyć każdego sprzętu jaki znajduje się na planszy wedle własnego uznania (sprzęt mniej uszkodzony można też naprawiać, o ile mamy zestaw naprawczy).
Teraz parę słów o wrażeniach optycznych. Gra prawie dorównuje Company Of Heroes. Jakościowo znajduje się bardzo blisko tej gry (górna półka). Mnóstwo detali, bardzo dopracowany sprzęt, dobre tekstury, cienie, refleksy świetlne. Serie z kaemów, tumany kurzu, słupy dymu, latające odłamki i części pojazdów oraz bardzo efektowne wybuchy zapierają dech w piersi. Jakby tego było mało, engine gry pozwala na kompletną destrukcję prawie każdej konstrukcji i sprzętu znajdującego się na planszy. Wszystko: worki z piaskiem, murki, drzewa, domy, meble, czołgi, ciężarówki i żołnierze podlegają prawom fizyki. Obiekty te zachowują się róznie zależnie co w nie trafi i jak duże to będzie:-D.
Na koniec łyżka dziegciu. Owszem gra pozwala na niespotykaną interakcję, jest bardzo grywalna, efektowna, grafika i silnik fizyczny robi bardzo dobre wrażenie ale są też zarzuty. Przeciwnicy mają za złe to że gra zakłamuje historię (podobno), wszystko dzieje się za szybko (to prawda, gra jest bardzo dynamiczna ale można włączyć spowolnienie czasu) i panuje chaos. Paradoksalnie mimo silnika gra bywa bardzo nierealistyczna, na przykład po trafieniu ciężkim pociskiem odłamkowym nasz żołnierz wstaje i po chwili szoku walczy dalej!. Programiści chcieli w ten sposób zbalansować przewagę wroga czyniąc naszą drużynę prawie nieśmiertelną (mimo że ginie się zatrważająco często). Niekonsekwencjom nie koniec, część sprzętu zachowjue się dziwnie i nie jest zgodna z realiami (ale tylko dla fanów i znawców wojsk pancernych). Poza tym mimo niezłego AI przeciwnicy czasem zachowują się debilnie, podobnie jak nasi żołnierze. System sterowanie, wydawania rozkazów i interfejs to chyba najsłabsza część gry. W jednak chwili trzeba czasem podjąć sporo decyzji, nie ma na to czasu i w dodatku utrudnia to jeszcze naprawdę trudny i czasem bardzo dziwnie zachowujący się system sterowania. Robi się ostra sieka. Poziom trudności w "obliczach wojny" jest naprawdę duży i gra bywa bardzo, bardzo frustrująca. Rozgrywka zamienia się czasem w system save&load i tak czasem kilkanaście razy przy jednym posiedzeniu. A tur to nie łaska?.
Gracze dzielą się na tych którym Faces Of War bardzo odpowiada i są wielkimi fanami tej gry i na tych którzy tej gry po prostu nie znoszą. Ja mimo wszystkich wad zaliczam się do pierwszej grupy. Dowodem jest to że dzisiaj z satysfakcją zakończyłem kampanię sowiecką. Ta gra powinna spodobać się fanom nietypowych i nieszablonowych taktyczno-zręcznościowych (!) RTSów . Dodam że ja te wady zaakceptowałem szybko i do sterowania też się przyzwyczaiłem. Warto spróbować, albo was wciągnie albo do "szuflady"
. P.S.: Jeszcze jednym argumentem jest to że gra kosztuje 30 zeta!
.






. 

