Jagged Alliance Center - Forum

Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 32 ]  Przejdź na stronę   Poprzednia   1, 2, 3
Autor Wiadomość
Lemur
Post : 19 lut 2007 01:51
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Starszy sierżant
Starszy sierżant
  • Posty: 361
  • Dołączył: 11.01.2007


@Hanti
Nie lubię zbędnego "wazeliniarstwa" :) , ale całkowicie zgadzam się z Lenem. Twój post jest bardzo przemyślany i zawiera świetną i rozsądną syntezę i ocenę wydarzeń. Zgadzam się z tobą w wielu punktach, ale widocznie mój umysł :P nie pozwolił na napisanie tak zwięzłego (!) i logicznego postu. Z drugiej strony to sprytne posunięcie. Poobserwowałeś parę dni posty, zebrałeś informację i napisałeś. Fakt że mądrze, co prawda to prawda ;) .

Po kolei:

AD.1.INTERWENCJA

Przyznam że nie wiedziałem o naruszeniu jakichkolwiek traktatów. Oczywiście możemy włożyć między bajki takie stwierdzenia Busha jak:"Przecież on (Saddam) chciał zabić mojego tatusia" (tekst podobno autentyczny :D ) czy "tam jest broń masowego rażenia". To są oczywiście pseudo-patriotyczne brednie który przełknie każdy zwykły amerykański zjadacz chleba.
Po pierwsze społeczeństwo amerykańskie potrzebowało reakcji rządu po 9/11 (stąd początkowe poparcie). Po drugie tak jak mówisz Hanti, lobby powiązane z wojskiem i koncerny produkujące broń nabijają kabzę (jak zawsze). Na pewno znaczenie miała jak pisałem kontrola w regionie i dostęp do ropy.
A Cena? Cena interwencji ogromna, rzeczywiście niewspółmierna do "efektów". "War, war never changes" :| . Chyba każdy na tym forum zgodzi się co do tego że każda wojna jest złem (wiem że to banał).Tylko czy można było tego uniknąć?.
Większość specjalistów, analityków i doradców dało ciała (nie słuchano tych którzy mieli rację). Podjęto decyzję poliyczną, paradoksalnie mogłoby być zdecydowanie lepiej gdyby decydowali wojskowi!. Znowu odzywa się "blowback", ciekawe czy Amerykanie w końcu się czegoś nauczą :!!: ?.
Ogromny błąd (zresztą nie pierwszy). Pytanie czy warto było?. A czy jest warto prowadzić jakąkolwiek wojnę (oprócz obronnej). Dla polityków tak...Jak zawsze i nic nowego :(: .

AD.2.STABILIZACJA

Tutaj zgodzę się całkowiecie, mam bardzo podobną opinię (wcześniej opisaną).
Ba, Amerykane nie tylko paradoksalnie twierdzili że nie "utzymają regionu" ale też kompletnie olali irackie powstanie (które zostało krwawo stłumione po "Pustynna Burza").
Tak jak mówiłem błędną decyzję o operacji "Szok&przerażenie" została podjęta "dzięki" doradcom (Cheney i inni) którzy nie mieli pojęcia o wojskowości. Krytykuje ich nawet Zbigniew Brzeziński :!!: (polski doradca prezydenta Cartera od spraw wschodu). To co oni zrobili jest totalną obrazą logiki,umiejętności przewidywania i znajomości niuansów regionu :zly: .
Wysłanie dużej armii (nawet 400 tysięcznej) mogłoby zmienić sytuację. Jednak reakcja amerykańskiej i światowej opinii publicznej mogłaby być druzgocząca (mimo że nieprawdidłowa). Nie wspominając już o problemach logistycznych i ogromnych nakładach finansowych. No ale co to jest dla najpotężniejszego mocarstwa świata.
Amerykanie byli przekonani że wejdą, trochę postrzelają. A ci "śmierdziele" :P w turbanach będą ich traktować jak mesjaszy :sindbad: którzy wybawili ich od potwora i niechybnej zagłady . Byli przonani że nawet uśmiechnięte wielbłądy :) będą się im kłaniać. Grubo się pomylili.
Analogicznie w Wietnamie próbowali stworzyć marionetkowe władze które jak się bardzo szybko okazało nie zostały zaakceptowane. Po raz "enty" popełniają militarną i polityczną pomyłkę. I znowy patrzą z rozdziawionymi gębami jak to wszystko rozpada się na ich oczach. Stabilizacją można zająć się w Albanii, albo Jugosławii. Tam można prowadzić misję stabilizacyjną, w Iraku jest wojna... Teraz może być trochę za późno na prawidłową reakcję... :039:

AD.3.POWSTANIE

Ciężki orzech do zgryzenia ma teraz "Krzaczor" :) . 20 tys. świerzych jednostek i nowi doradcy nie zmienią sytuacji na lepsze. Iracka armia rządowa jest za słaba żeby przeciwstawić się "siłom odśrodkowym".
Ba, za słabi są także Amerykanie (przynajmniej przy aktualnych siłach). Więc rozwiązaniem jest wysyłanie oficerów w białych mundurkach na ulice amerykańskich miast by "kaptowali" więcej "ochotników" do armii i pakowanie kasy w koncerny takie jak:Armalite, Macdonell Douglas, Martin-Marietta itd :one: .
Jeżeli koalicja opuści Irak, zamieni się on w następne Sierra-Leone i cały region może powstać w ogniu. O podziale kraju Amerykanie też nie pomyśleli. Wymieszany tygiel sunnicko-szyicko-kurdyjski jest jak beczka z prochem :kosci: . Ta beczka właściwie już wybuchła, teraz potrzeba naprawdę mądrych decyzji żeby ugasić ten pożar. Sytuacja przypomina trochę Jugosławię pod rządami Tito. Ten generał to był kawał skubańca ale trzymał chorwatów, serbów i muzułmanów za twarz i kilkadziesiąt lat był spokój.
Kogoś takiego (absurd, ale prawdziwy) nagle w Iraku zabrakło i nie zanosi się aby powstały takie siły które pozwoliłyby na choć częściową kontrolę i normalizację. To jest operacja nawet na kilkadziesiąt lat! Należy pamiętać że jest to operacja długofalowa i wymaga skrupulatnego przemyślenia.
Zrobią "retreat" to będzie jeszcze większy syf. Tutaj nie pomógłby im nawet natychmiastowe wprowadzeniu programu "Land Warrior" czy terminator-gubernator przybywający z odsieczą z minigunem w ręku :sylwester: . Tylko mądre decyzje i niestety więcej wojska...Bardzo niestety.

Ad.4.SPRAWA POLSKA

W kwestii zdobytego doświadczenia Wojska Polskiego zgadzam się w całości. To kwestia nie do przecenienia dla obronności kraju.
Teraz polityka. Tu się nie zgadzam. Nie jestem politologiem i może błędnie oceniam sytuację.
Co tu jest do targowania?. Polska zawsze była między młotem a kowadłem. Zawsze byliśmy między siłami które co jakiś czas powodowały że Polska znikała z mapy świata. Powtarzam że Polska dopiero co wstąpiła na arenę międzynarodową. Teraz musimy to wykorzystać. RP od kilkuset lat nie była w lepszej sytuacji politycznej niż teraz :!: . Należy jednak pamietać o tym że jesteśmy bardzo młodym partnerem i musimy ciężko pracować jeżeli chcemy osiągnąć pozycję i być traktowani poważnie. Jedna rzecz to "wtopienie się po uszy" w Unię Europejską. To trudna gra szczególnie ze względu na trudnych partnerów i sąsiadów, ale konieczna by osiągnąć status i pozycję.
Druga rzecz to nasz partner zza "wielkiego stawu". USA zawsze było naszym partnerem i należy o tym pamiętać. W sytuacji w jakiej jesteśmy nie należy spodziewać się cudów. Jeszcze 25 lat temu byliśmy jednym z najbardziej zadłużonych karajów Europy. Tak naprawdę dopiero niedawno wyrwaliśmy się z uścisków "wielkiego niedźwiedzia". A taka Turcja na przykład jest partnerem USA od kilkudziesięciu lat. I jest to partnerstwo praktyczne. USA na terenie Turcji ma duże bazy wojskowe i płaci Turkom słono za przeloty.Miejmy nadzieję (jeżeli sytuacja geopolityczna i polityka zagraniczna tego nie zmieni) że po jakimś czasie uda się wytargować zadowalające profity.
Jednak nic nie dzieje się od razu,szczególnie w polityce. Dlatego uważam że nasze uczestnictwo w tej wojnie jest potrzebne i usprawiedliwione politycznie. Polska zyskuje prestiż, zaufanie, nawiązuje nowe kontakty i dzięki temu pojawia się na arenie międzynarodowej. Zyskuje też w oczach USA (NATO to zupełnie inna sprawa). Nie ma tu mowy o handlowaniu krwią (lepperowska demagogia) i zobowiązaniach. Zobowiązania mamy wobec NATO (No Action Talk Only) :D , czyli mam na myśli Afganistan rzecz jasna. A to inna para kaloszy.
Należy pamiętać też o tym że Polska nie jest jedynym sojusznikiem USA. Amerykanie mają więcej dużo potężniejszych sojuszników niż Rzeczpospolita. Nie jesteśmy tu sami i możemy na razie tą swoją "sarmacką dumę" wsadzić tam gdzie światło nie dociera :) . UWażam że w końcu nasze starania przyniosą efekty. Uważam że Polska zostanie dostrzeżona, ale ten proces będzie trwać i nie należy spodziewać się efektów od razu. Oby tylko nie było tak że w jakiejś "podbramkowej" sytuacji zostaniemy znowu kopnięci w d***ę :-< .
Historia lubi się powtarzać, ale im więcej zbierzemy sił (także dzięki tej interwencji) tym lepiej dla nas.
Jak pisałem wcześniej, dla nas i dla naszych żołnierzy lepiej będzie jak się wycofamy. Ale nie tak jak zrobiła to Hiszpania. Byłaby to taka sytuacja w której wycofałaby się większość koalicji. Wtedy moglibyśmy umyć rączki bez jakiegolwiek dyskomfortu (no...prawie).... :


*
 
lukasamd
Post : 19 lut 2007 06:03
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Pułkownik
Pułkownik
  • Posty: 5322
  • Dołączył: 31.05.2006


A ja powiem tylko że się zgadzam :)

No dobra powiem co jeszcze uważam - wydaje mi się że wysłanie przez amerykanów na początku wojny 200-300 albo 400 tyś mogłoby doprowadzić do tegoże nikogo by nie wysłali. Chodzi mi o koszty - wojna jest bardzo kosztowna a im więcej ludzi walczy tym kosztowniejsza ;) Nie wiem czy koszty posyłania i walki 400 tyś żołnierzy opłacałoby się ale sądzę że nie.


*
  WWW
Nowy temat Odpowiedz w temacie Przejdź na stronę   Poprzednia   1, 2, 3


cron