 |
| Generał broni |
 |
-
Posty:
4016
-
Dołączył:
02.06.2006
|
Zdziwiło mnie, że do czegoś takiego doszło. Zawsze mówiłem, że fanatyzm trzeba tępić i jestem zdania, że takich ludzi powinno się usuwać ze społeczeństwa. Ten wczorajszy psychopata raczej już nie wróci do ludzi. A czy był psychopatą? Można tak stwierdzić patrząc na jego działania, które były chaotyczne i bez większego ładu i składu. W przeciwnym razie zaczekałby na moment w którym byłby naprawdę blisko Kaczyńskiego. Natomiast, on tam wleciał i zaatakował pierwszych z brzegu, pewnie nawet nie wiedział kim oni są. Innym wytłumaczeniem może być możliwość, że chodziło mu nie o zabicie kogoś, lecz o wywołanie zamieszania i wzbudzenie strachu. Ja dowiedziałem się o tym, kiedy wróciłem z pracy i słuchając informacji myślałem sobie "Zaraz Kaczyński powie, że winne jest PO"...
I proszę, jak na zawołanie. Winne jest PO, winny jest Tusk, winny jest Komorowski i ich krwiożercza polityka nawołująca do nienawiści wobec PISu. A w przyszłym tygodniu odbędzie się wielkie show pt. "Pogrzeb jakiejś tam ofiary Donalda Tuska". Chociaż z drugiej strony myślałem, że choć teraz będzie potrafił się powstrzymać od uprawiania polityki nad zwłokami, w końcu skończyła się kampania wyborcza. Poza tym, jakoś trudno sobie wyobrazić, że fanatyk może wywodzić się z innego środowiska niż PIS (bo tylko ta partia jest tak skrajna, cała reszta mocno ustatkowana). Jakiś czas temu był przypadek, kiedy lekarz (!) nie chciał udzielić pomocy lekarskiej Andrzejowi Wajdzie, bo... miał inne poglądy.
Niedawno w TVN24 wypowiadała się Beata Kempa, która pytana o wczorajsze wydarzenie oczywiście cały czas nawijała o Tusku i o PO. W pewnej chwili powiedziała:
- Kempa: "Zastanawiam się czy nie skierować do prokuratury gróźb jakie otrzymywałam będąc w komisji hazardowej" (na co chwilę później redaktor odpowiada) - Redaktor: "Ale politycy PO również otrzymują pogróżki" - Kempa (po raz dziesiąty nie pozwalając redaktorowi powiedzieć cokolwiek): "Proszę pana, ja już od jakiegoś czasu domagam się normalnej debaty i nie mogę się o nią doprosić"
Chwilę później zaczęła mówić o nawoływaniu PO do agresji wobec PISu, wspomniała o dorzynaniu watahy, na co redaktor: - Redaktor: "Ze strony PISu jest to samo, jeden z waszych polityków wzywał aby znaleźć gałąź dla Palikota i powiesić go na niej" (A J. Kaczyński razem z hordą fanatyków krzyczał "Może spadnie! Może spadnie!"/ Len) - Kempa odpowiada: "Proszę pana, to jest zwyczajne obracanie kota ogonem, typowy zabieg pijarowski skierowany przeciwko Prawu i Sprawiedliwości..."
W końcu wyraźnie poirytowany redaktor stwierdził, że on też jest winny temu morderstwu. I to dobrze oddaje jak wygląda debata z PISem (wszyscy winni, ale my święci). A Kempa? Kempa przez te ponad 5 minut ani słowem nie wspomniała o ofierze ani o mordercy...
Czeka nas kolejnych kilka miesięcy jeżdżenia po ofierze i wykorzystywania jej przeciwko swoim przeciwnikom i powoływanie komisji śledczych pt. "Dlaczego Tusk zabił sługę Jarosława Wielkiego", oraz stwierdzanie, że wszystkiemu winne jest PO. A takie gadanie bardzo odpowiada niektórym ludziom:
Olinka pisze: Czyzby "dorzynanie watahy"? ciag dalszy?
I na mnie widocznie też to działa, bo zamiast wyrażać ubolewanie, rozpisuję się i analizuję.
_____________________
M'cin pisze: Wyjątkowo w temacie się wypowiem. Stojąc w kolejce w sklepie i nie wiedząc jeszcze o co w sprawie chodzi, usłyszałem przemówienie Jarka:
- Ostatnio po katastrofie smoleńskiej doszło do fizycznej agresji wobec tych, którzy się modlili pod krzyżem. Pod okiem policji bito ludzi, pluto na krzyż, a premier był tym zachwycony, że mamy hydepark. Media też były zachwycone. Dzisiaj za bezpieczeństwo wszystkich działaczy i pracowników PiS odpowiada rząd. Każde słowo, które będzie kontynuacją tej kampanii, ktokolwiek je wypowie, to będzie wzywanie do mordu. Takie są fakty. To jest wszystko, co mamy do powiedzenia w tej sprawie. Będziemy walczyć o powrót demokracji do Polski - zakończył prezes PiS.
Wracam do domku, jem obiad, oglądam z ojcem niusy. Od dziennikarza TVP Info słyszę (z pamięci cytuję): [...]Jarosław Kaczyński zapowiedział też, że każda wypowiedź dziennikarzy i polityków przeciwko Prawu i Sprawiedliwości będzie uznana za wzywanie do mordu.
Ciekawa interpretacja wypowiedzi, jak to łatwo manipulować faktami. Oczywiście, ani jedna, ani druga strona nie przejmie się tym, co on naprawdę powiedział, 90% wyborców zadowoli się medialną papka. Dziękuję.
M'cin pisze: Widzisz, ale ja tu o przekręcaniu wypowiedzi, a każdy od razu ma winnego... OK, więc zróbmy analizę tego tekstu, specjalnie dla ciebie 
"Ostatnio po katastrofie smoleńskiej doszło do fizycznej agresji wobec tych, którzy się modlili pod krzyżem. Pod okiem policji bito ludzi, pluto na krzyż, a premier był tym zachwycony, że mamy hydepark. Media też były zachwycone." 1. Ci, którzy modlili się pod krzyżem atakowali reporterów (szczególnie z TVN i Polsatu), a także straż miejską i policję. 2. Stali tam bezprawnie, blokując przejazd (utrudnianie ruchu). 3. Znieważali osoby trzecie, w tym głowy państwa o co powinni zostać posądzeni.
"Dzisiaj za bezpieczeństwo wszystkich działaczy i pracowników PiS odpowiada rząd." Za bezpieczeństwo kilkudziesięciu tysięcy osób z PISu, kilkudziesięciu tysięcy osób z SLD i kilkudziesięciu tysięcy osób z PSL odpowiadają oni sami. Tylko oni mogą podjąć decyzję o założeniu kamer czy zatrudnieniu ochrony, a nawet żeby otworzyć drzwi na oścież, tak aby każdy mógł tam wejść.
"Każde słowo, które będzie kontynuacją tej kampanii, ktokolwiek je wypowie, to będzie wzywanie do mordu." Kontynuacją jakiej kampanii? Oskarżania Tuska i Komorowskiego o zdradę, nazywania go kłamcą, oszustem i złodziejem? Czy może wzywania do wieszania Palikota na grubej gałęzi i publiczne wyrażanie chęci, aby rozbił się samolot z Pierwszą Damą?
"Będziemy walczyć o powrót demokracji do Polski - zakończył prezes PiS." Skoro teraz nie jesteśmy to kiedy była ta demokracja? W latach 2005-2007, kiedy było najwięcej podsłuchów od czasu upadku komunizmu, do stwierdzenia winy nie był potrzebny sąd, a inwigilowanie przeciwników normalną procedurą? To na pewno nie była demokracja.
Podobna sytuacja była niedawno, kiedy najpierw nazwano premiera Tuska zdrajcą narodowym, a potem wielkie zdziwienie jego odpowiedzią (która nawet nie była agresywne ani oskarżycielska. Mimo, że w takiej sytuacji powinien sprawę skierować, gdzie trzeba). W życiu trzeba pojąć podstawową zasadę - Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.
Jeśli w szkolnej klasie jest 30 uczniów, z czego 29 nie lubi jednej osoby to winna jest ta osoba czy "niebywała agresja" pozostałych 29? Może zamiast wiecznie wskazywać paluchami na innych warto w końcu zadać sobie pytanie "dlaczego mnie nie lubią"?
Jeśli pisiory mają już kogoś posądzać to siebie samych.
|
|