Zhenia pisze:
Jeśli chodzi o Scorpionsów... różne odczucia. Kilka hiciorów, kilka świetnych ale mało znanych kawałków, ogólnie więcej tekstu niż muzyki (IMHO). A to, że umieli w odpowiednim momencie zejść ze sceny - to niewątpliwie duży plus.
Jeśli chodzi o takie hity, które skojarzą wszyscy to mają ich kilka. Wbrew pozorom, poza Wind of Change, Send Me An Angel i Still Loving You, mają jeszcze kilka które większość powinna znać. Ja jestem dumny, że miałem okazję usłyszeć i zobaczyć jak grają wszystkie te trzy utwory na żywo, i to dwa razy
Liczę, że jeszcze uda mi się zaliczyć choć jeden koncert ale niełatwo teraz będzie dostać bilety.No ale to te trzy piosenki są takimi, które słyszał każdy. Kojarzą je nawet koledzy, którzy muzyki nie słuchają. Ich po prostu w ciągu życia nie dało się pominąć, a że szybko zapadają w pamięć... A kiedy ktoś mówi, że nigdy ich nie słyszał to spokojnie możemy uznać go za dziwaka. Jednak jak wspomniałem, Scorpionsi mają wiele hitów które powinien kojarzyć każdy średnio rozgarnięty słuchacz. Można by dość długo wymieniać, wspomnę tylko kilka. Ot, choćby White Dove, akustyczne Drive, Dust in the Wind i świetnie Heroes Don't Cry czy w końcu rockowe Rock You Like A Hurricane, które wręcz stało się symbolem tego gatunku muzyki (a na żywo po prostu gniecie).
Ale jak łatwo zauważyć, do szerszej publiki przechodzą głównie utwory akustyczne bądź ballady rockowe. Te typowo rockowe utwory najczęściej znane są fanom tego gatunku, a inni ich nawet nie kojarzą. Takich utworów Scorpionsi mają po prostu mnóstwo, mówiąc o legendach muzyki rockowej nie można pominąć ich utworów. Czy to świetne Alien Nation czy Bad Boys Running Wild.
A co do schodzenia ze sceny. Nie powiedziałbym, że są za starzy na koncertowanie. Ci, którzy tak mówią albo w życiu nie widzieli ich koncertu, albo widzieli ale w telewizji (gdzie wszystko wychodzi jakoś tak niemrawo, nie pokazując ani nie oddając nawet 1% tego, co tam się dzieje). Ponad 60 letni Rudolf Schenker lata po scenie i skacze przez prawie 2 godziny. Ja sam najpewniej bym padł po godzinie, a on nic. No ale teraz nagrają nowy album, pokoncertują dwa lata, więc do studia wróciliby dopiero po trasie koncertowej, kolejną rozpoczęli gdzieś w 2013 a może nawet w 2014 roku. To kawał czasu, a nie wiadomo jak wtedy będzie z kondycją. Więc w sumie rzeczy, dobrze robią że odchodzą póki są u szczytów sławy, zamiast powoli wypalać się jak Rolling Stonesi.
PS. Pewnie wielu nie wie, ale ich utwór "Animal Magnetism" został wykorzystany w filmie "Zapaśnik" w którym Mickey Rourke w 2008r. powrócił do świata filmów (a niedługo zobaczymy go w The Expendables u boku Stallone'a). Ja jednak wszystkim pragnę polecić utwór Humanity, który jest rockowy ale i ma w sobie sporo z typowych ballad. Utwór pochodzi z płyty o tym samym tytule sprzed 3 lat, a o czym traktuje to łatwo wyczytać z jej nazwy (na koncercie podczas tego utworu w tle sceny na ekranie wyświetlano sceny z walącymi się wieżami World Trade Center, co w połączeniu z muzyką robiło niesamowite wrażenie).







Utwór leciał na sam koniec ale fajnie go wkomponowali: najpierw puszczone nagranie słów "Proszę państwa, 4 czerwca w Polsce skończył się komunizm", fajerwerki i początek utworu, którego tytuł oznacza dzień nowego roku. Jak widać na nagraniu, ludzie już zaczęli się rozchodzić, a gdy poleciały fajerwerki słychać szum ludu, to było po prostu niespodziewane, podobnie jak nadejście demokracji.



