djt pisze:
1. Przystąpienie do wojny postawiło na nogi gospodarkę przemysłową,
W czasach pokoju jeszcze łatwiej kierować kapitał w inwestycje przemysłowe. Z tą jeszcze różnicą, że wyprodukowane dobra nie są niszczone przez niemieckie działa ppanc. Zaangażowanie w wojnę spowodowało reglamentację krytycznych dla gospodarki dóbr i konieczność zastąpienia w fabrykach tysięcy nieobecnych mężczyzn.
djt pisze:
Dalej - wojna i związane z nią wydarzenia zamieniła USA w potęgę militarną. Straty w ludziach i sprzęcie łatwiej odbudować bezpiecznie za oceanem, czego nie mogły powiedzieć państwa europejskie czy chociażby ówczesny Związek Radziecki, prowadząc działania wojenne na własnym terytorium, tracąc i ludzi, i sprzęt i infrastrukturę gospodarczą. Skutek? Polityka globalistyczna, z wojskiem jako prawym, a gospodarką jako lewym ramieniem
I dziękuj Bogu, że Amerykanie zarzucili izolacjonizm. To właśnie europejskie "realpolitik" , doktryna wymyślona przez Bismarcka, doprowadziło do wojen światowych.
djt pisze:
USA to dla mnie cwaniaczkowate państewko, które na maksa korzysta z dogodności geograficznej, nigdy nie zaznało co to znaczy bronić swojego terytorium, bronić niezależności własnego narodu. W europejskich warunkach, bez bezpiecznego oceanu, szybko skończyłoby jak my, jako wasal silniejszych od siebie.
no i co z tego że korzysta z położenia geograficznego ? nie rozumiem czemu ma służyć ten argument? A integralności terytorialnej bronili w XVIII wieku przed Wielką Brytanią, więc popełniasz dość banalny błąd merytoryczny.
djt pisze:
Wiedząc, że i dzisiaj tak naprawdę USA pojechało do Iraku i Afganistanu by zabezpieczyć ropę
USA za ropę płaci, nie pompuje jej za darmo (a mogliby, ci źli Amerykanie)
Tekstu o Iranie nie skomentuję. Ahmadinedżad to rzeczywiście byłby największy gwarant stabilności regionu