 |
| Starszy kapral |
 |
-
Posty:
148
-
Dołączył:
16.08.2007
|
Odniosę się do jednej rzeczy, mianowicie prób porównywania SWD z H&K PSG1. Jest to totalne nieporozumienie. Obydwie konstrukcje przewidziane były do innych zastosowań i w związku z tym nie należy ich ze sobą porównywać.
SWD jest typowym karabinem wyborowym, przeznaczonym do strzelań w zasadzie na średnie i średnio-długie odległości. Podstawowym zadaniem strzelca wyborowego jest zwalczanie zagrożeń znajdujących się poza efektywnym zasięgiem rażenia broni indywidualnej drużyny (strzelcy wyborowi przeciwnika, operatorzy gniazd broni zespołowej i ciężkiej) oraz atakowanie celów o znaczeniu taktycznym w walce drużynowej (dowódcy, radiotelegrafiści itd.). W zgodzie z tą doktryną, jeden żołnierz w każdej drużynie radzieckiej piechoty posiadał SWD i był przeszkolony do walki tą bronią (podobnie było też w Wojsku Polskim, gdzie SWD był na wyposażeniu jednego żołnierza w każdej drużynie piechoty zmechanizowanej). Na takie zastosowanie i przeznaczenie SWD wskazują jego cechy konstrukcyjne: mała waga (karabin jest przecież przenoszony przez żołnierza uczestniczącego w walce!), łatwość obsługi i manewrowania (czas od zauważenia celu do jego ostrzelania jest niewiele dłuższy niż w przypadku podstawowej broni strzeleckiej drużyny, czyli karabinu AK) oraz unikalna wśród karabinów wyborowych cecha - mocowanie bagnetu (co ewidentnie wskazuje na to, że broń jest projektowana dla członka drużyny, która czasem musi przejść do walki w zwarciu). Przemawiają za tym również osiągi broni: celność w granicach 2 minut kątowych na odległościach rzędu 600m to zdecydowanie za mało jak na rasową snajperkę (większość snajperek na tym dystansie osiąga z powodzeniem 1 minutę kątową), ale spokojnie wystarczy w sytuacjach takich, jak opisałem wyżej, gdzie z reguły liczy się sam fakt skutecznego trafienia celu, nie zaś to, "w które oko dostał". Na marginesie dodam, że prowadzone m.in. w WITU prace zmierzające do przekształcenia SWD w "rasową" snajperkę (wymiana lufy na dłuższą i cięższą, likwidacja mocowania bagnetu, odłączany dwójnóg, nowy celownik PCO LD-6x42 wraz z mocowaniem) zakończyły się fiaskiem, co doprowadziło do zakupu przez MSWiA (dla policji i służb porządku publicznego) fińskich karabinów wyborowych SAKO TRG-21.
H&K PSG-1 to już zupełnie inna historia. Broń powstała w wyniku doświadczeń wyniesionych przez policję niemiecką z tzw. masakry monachijskiej (zamach terrorystów z organizacji Czarny Wrzesień na izraelskich sportowców podczas igrzysk olimpijskich w Monachium w 1972, zakończony nieudaną próbą ich odbicia, w wyniku której zginęło 11 zakładników, 1 policjant i 5 terrorystów) i na jej zamówienie, mając być w zamyśle bronią półautomatyczną (a więc szybkostrzelną), o dużej pojemności magazynka, zdolną do precyzyjnego rażenia celów o małej powierzchni (wielkości człowieka lub mniejszych) na odległościach przekraczających 1000m. Już samo oznaczenie i nazwa - PSG, czyli Präzisions-Scharfschützen-Gewehr, precyzyjny karabin wyborowy - wyróżnia go na tle innych konstrukcji (które nazywane są tylko SSG, czyli Scharfschützen-Gewehr , karabin wyborowy). Jest to broń bardzo specjalizowana, do ściśle określonego rodzaju strzelań - precyzyjnego strzelania na bardzo duże odległości z przygotowanych pozycji strzeleckich. Wystarczy spojrzeć na wymiary (1200mm) i wagę (ponad 8kg) - nie jest to broń, którą łatwo się nosi biegnąc za resztą drużyny, a o celnym strzelaniu na stojąco/z przyklęku bez podpórki mowy być nie może. Do strzelania z tej broni bardzo często stosuje się również specjalnie dobraną amunicję (najlepsze wyniki osiąga np. amunicja .308 Winchester produkcji fińskiej firmy Lapua) - amunicja standardowa powoduje spadek osiągów broni nawet o 20%. Za to strzelanie specjalnie dobraną amunicję gwarantuje celność poniżej 1 minuty kątowej (na dystansie 600m daje to rozrzut poniżej 15cm(!)* ). Z ciekawostek ograniczających zastosowanie wojskowe można jeszcze wspomnieć o tym, że wyrzutnik łusek w PSG1 jest wyjątkowo silny, potrafi wyrzucić łuskę nawet na 10m w bok. Ułatwia to przeciwnikowi wykrycie snajpera (po miejscu, z którego "wyprysnęła" łuska) oraz utrudnia zatarcie śladów po użyciu stanowiska (snajperzy zawsze zbierają łuski po wystrzelonych pociskach, aby uniknąć namierzenia przez patrole wroga). Tę wadę usunięto dopiero w skróconej, wojskowej wersji PSG-1 - znanym z Wildfire MSG-90 (teraz już wiecie, dlaczego w WF MSG-90 rządzi i wymiata ). Oprócz tego, że to broń długa i ciężka, to jeszcze do tego bajecznie droga - cena sięga 15000 USD za egzemplarz z pełnym oprzyrządowaniem, co sprawia, że w USA broń posiadają w większości tylko prywatni kolekcjonerzy, a z amerykańskich formacji wojskowo/policyjnych PSG-1 używają nieliczne. Co ciekawe, PSG-1 znajduje się na wyposażeniu naszego GROMu.
Jak widać z tego, co napisałem, SWD i PSG-1 to dwie zupełnie odmienne konstrukcje, których porównanie jest tyleż niewłaściwe, co niecelowe (nie daje bowiem pełnego obrazu różnic między obiema konstrukcjami oraz ich przydatności w warunkach bojowych). Już nieśmiertelne porównanie "AK-47 vs M-16" jest właściwsze - tu obie bronie są karabinami szturmowymi, czyli podstawową bronią strzelecką żołnierzy wchodzących w skład drużyn piechoty.
EDIT: dla znających angielski, polecam lekturę artykułu na Wikipedii o strzelcach wyborowych i ich roli, oraz różnicach między SW i "prawdziwymi" snajperami. W kontekście tego artykułu SWD jest wymieniana jako broń strzelca wyborowego, natomiast PSG-1 jest bez wątpienia bronią typowo snajperską.
Na koniec jeszcze krótko o "dragonówce" w JA2: Miałem kiedyś przyjemność znaleźć SWD w podstawowym JA2 - bodaj w jednej ze skrzyń w Almie mi się wylosował. Mało nie spadłem z krzesła z wrażenia A potem doszukałem się u jednego najemnika dwóch 30-nabojowych magazynków amunicji 7,62WP HP Gdyby nie uszy, to uśmiech miałbym dookoła głowy W pobliżu znajdował się Jasmine, który został pierwszą ofiarą tej broni (strzał w głowę = 124 obrażenia i efektowna fontanna juchy - co ciekawe, łeb dało się potem odciąć(!) ). Potem było jeszcze czyszczenie San Mony (łebki Kingpina nie noszą hełmów - błąd ) i centralnej wyrzutni rakiet (Mike też nie miał hełmu ). Na tych, co mieli hełmy, kupiłem potem u Bobby'ego kilka magazynków "czerwonej" amunicji. Z dwójnogiem, optyką i laserem nie potrzebowałem nic lepszego dla snajpera - ograniczał mnie zasięg wzroku, a gdy nauczyłem się techniki wysyłania jednego najemnika jako "spottera", to nawet i to już nie. Wadą mógł być tylko spory koszt strzałów w punktach akcji oraz fakt, że broń nie gwarantowała zabicia jednym pociskiem (czasem trzeba było poprawić). Nie mogę się doczekać, aż znajdę "dragonówkę" w WF - będzie miło zobaczyć, czy wreszcie poprawili te wady  ____________________ * - jeśli ktoś uważa, że to dużo, to niech weźmie 15cm linijkę do ręki i spróbuje sobie wyobrazić, że ma trafić w taki obszar z odległości ponad pół kilometra...
_________________ Loucipher
"Fight for freedom, kill for cash, play for fun."
|
|