), po drugie nie ma to związku z tematem.Co się zaś tyczy Area 51, to jest to po prostu obiekt należący do Centrum Badań w Locie Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych. Z polskiego na nasze - ośrodek lotów doświadczalnych. I tyle. Wiadomo na pewno, że testowano tam niemal wszystkie protoypy samolotów USAF, włącznie z U-2, SR-71 i F-117. Wiadomo na pewno, że w tej bazie USAF próbowały realizować własny program lotów kosmicznych, konkurencyjny wobec NASA - właśnie w tej bazie rozwalił się Chuck Yeager startując na NF-104,wersji myśliwca F-104 Starfighter z silnikiem rakietowym, którego używano jako obiektu badawczego. Wiadomo, że trzymają tam kilka przechwyconych sowieckich maszyn, do testów charakterystyk w locie. Wiadomo, że cały ten obszar jest ściśle odcięty od świata i niedostępny dla nikogo z zewnątrz (nawet piloci Rezerwy Sił Powietrznych Newady ryzykują odsiadkę za przelatywanie nad tym terenem podczas ćwiczeń), a wobec osób naruszających obszar może być użyta "zabójcza siła". I w końcu, wiadomo, że 95% historii o UFO opowiadanych przez opinię publiczną to wyssane z palca brednie. Te różne UFO to niemal zawsze były prototypowe maszyny latające nad jeziorem - najczęściej za UFO brane były F-117 i SR-71, z racji ich futurystycznych kształtów. Na "fenomenie UFO" grają nawet władze stanu Newada, które celowo przemianowały odcinek Autostrady Stanowej 375 wiodącej dookoła Groom Lake na "Autostradę Pozaziemską" i obstawiły ten odcinek reklamowymi billboardami, aby przyciągnąć turystów. Wiecie, reklama dźwignią handlu. Czy jakoś tak.
Co do plotek o Aurora HST, czy szczątkach z Roswell badanych w Area 51 - żadna z tych informacji nie jest potwierdzona, aczkolwiek obie są prawdopodobne. Czy Amerykanie mają Aurorę? Mogą mieć, bo zbudowanie samolotu zdolnego rozwijać prędkości powyżej Mach 4 to kwestia technologii, a ta istnieje. Ale oficjalnie się nie przyznali. Czy szczątki z Roswell badane były w Area 51? Mogły być - ale równie dobrze mogła je przejąć dowolna inna placówka badawcza w USA (a same Siły Powietrzne mają ich kilka). Area 51 jest podejrzane chyba tylko dlatego, że a) jest na pustyni (gdzie nikt nie zagląda, więc łatwiej coś ukryć), b) jest tak szczelnie zabezpieczone (czyli musi tam być coś super-hiper-tajnego) i c) należy do Sił Powietrznych (każde dziecko wie, że obce obiekty latające, które rozbijają się na terytorium USA, podpadają pod jurysdykcję Sił Powietrznych). Ot i cała filozofia.
Podsumowując, ja nie wierzę w teorie spiskowe. Ja wierzę w twarde fakty. A wg twardych faktów Area 51 to tylko ośrodek lotów doświadczalnych USAF.






. Może znajdzie sie ktoś kto wywoła ciekawą dyskusję na ten temat 

