Stridingshadow pisze:
Mylisz się, to Lechu siedział w stoczni i uczył robotników prawa pracy, Jarka tam nie było.
Mea culpaStridingshadow pisze:
Olinka pisze:
Ale, ale zdaje sie, że to bydlo to własnie ta siła, która wywalczyła i wyniosla LW na wyzyny... tak jakby (?)
I co? Teraz mają mu pluć w twarz w swojej wielkiej łasce?
I co? Jak Wałęsa nie godzi się z tym, żeby pluli mu w twarz to jest tchórzem i ucieka?
Stridingshadow pisze:
Olinka pisze:
ano tu równiez upatruje zaslugi LW, ktory swoja Solidarnosc olał i pozostawil w tamtym ustroju
Wybacz, ale Solidarność zawsze była ruchem o profilu socjalistycznym, sęk w tym że socjalizm nie działał, i nie potrafił zapewnić tego co naobiecywał.
Robotnicy zawsze będą zarabiać mniej niż ludzie wykształceni, bo każdy zdrowy człowiek może pracować fizycznie, a nie każdy zdolny do pracy fizycznej może wykonywać jakąkolwiek inną pracę, kwestia popytu i podaży.
Robotnicy zawsze będą chcieli żyć na poziomie, a ich związki zawodowe będą zawsze bić się o większe pensje i więcej socjalu.
Robotnicy i socjalizm to nieodłączna jedność, nie ma dobrego kapitalistycznego rozwiązania dla robotników, poza takim, które zakłada żeby dać ambitniejszym robotnikom szansę wyrwania się z klasy robotniczej.
Solidarność zawsze miała profil socjalistyczny, jako że wywodziła się z idei robotniczego związku zawodowego.
Więc nie ma co mówić, że Wałęsa zostawił Solidarność.
Po prostu Solidarność została wykorzystana do zmiany ustroju, na taki który jej nie odpowiada, ponieważ ten który miałby jej opowiadać, zwyczajnie nie działał (w zw. z czym zaistniała potrzeba utworzenia NSZZ).
To nie wina Wałęsy, że 'zostawił Solidarność', dla niej zwyczajnie nie ma miejsca w nowym ustroju, tak samo jak nie było miejsca w socjalizmie (zakładając że socjalizm działa, niepotrzebne są związki zawodowe, bo każdy robi tyle ile może, a dostaje tyle ile potrzebuje).
Oczywiscie, że nei ma miejsca dla Solidarnisci w dzisiejszym swiecie. I o tym dobrze LW wiedzial. Przez caly czas i nic z tym nei robił. Nie pomógł Stoczni i stoczniowcom w sposob w jaki mogl. ByL Prezydentem. Mial duzo czasu by wspierac, dawac pomysly jak przygotowac Stocznie do istnienia w kapitalistycznym swiecie. To byl winien tym milionom Solidarnosciowcow.
Palcem nie kiwnal.
Stridingshadow pisze:
Olinka pisze:
Uczono mnie, ze o zmarlych zasadniczo sie zle nie mowi. Ja wiem obyczaje sie zmieniaja ale wiesz trudno je komus zmieniac na stare lata.
A mnie uczono, że bzdurne, objawione i niczym niepodparte zasady można sobie wsadzić między bajki.
Nie mówmy o zmarłych źle:
Hitler: przyjaciel zwierząt, człowiek rodzinny, wielki mówca i charyzmatyczny przywódca.
Stalin: człowiek zdeterminowany, mistrz kontroli społeczeństwa, ktoś kto ma swoich ludzi do wszystkiego.
JPII: Człowiek wielkiego serca*.
A teraz powiedzmy więcej prawdy
Hitler: co wyżej + rasista, zbrodniarz wojenny, prześladowca narodów i dysydentów a także wszystkich wrogów klasowych narodowych i układowych, najprawdopodobniej chory psychicznie, żałosny taktyk. Oczywiście dochodzą zapędy imperialistyczne i takie tam.
Stalin: co wyżej + zbrodniarz wojenny, prześladowca własnego narodu oraz wszelkiej maści dysydentów, przyczynił się do śmierci milionów Rosjan podczas IIWŚ (nieprzemyślana strategia i wykorzystywania niemal nieuzbrojonych oddziałów celem związania Niemców walką i zyskania czasu) i Wojny Zimowej. Człowiek okrutny jak ten powyżej itd... itp...
JPII: Jak w poprzednim opisie JPII + konserwatysta (dla młodego pokolenia to nierzadko zła cecha), przyczynił się do obalenia komuny (*przedtem o tym nie pisałem, bo angażowanie się duchownych w politykę jest z założenia naganne).
I co? Lepiej mówić całą prawdę, czy tylko wychwalać zmarłych pod niebiosa?
Zły przykład?
Nie, zły tok myślenia, w życiu powinno stosować się zasady które działają zawsze i w każdej sytuacji, wyjątki są tylko wymówkami dla tych, którzy z jakiegoś powodu nie potrafią trzymać się własnych zasad, bądź stworzyć zasad bardziej uniwersalnych.
Wg mnie nei ma czegos takiego jak zasady uniwersalne.
Stridingshadow pisze:
Olinka pisze:
A ja bym powiedziała, kazdemu po równo lub "mieczem wojujesz od miecza giniesz", lub "co siejesz to zac bedziesz" etc 

Chciałbym zobaczyć jak Kurski ginie od oszczerstw, a Kaczyński od zakłamania i hipokryzji, nie dlatego że źle im życzę, ale dlatego że Cię lubię, i chciałbym żebyś miała rację.
Ale nie masz racji, na świecie nie zawsze jest sprawiedliwie.
Patrz na w.wym Hitlera i Stalina: każdy jest winien śmierci i męczeństwa milionów, ale każdy umarł tylko raz, i nie męczył się przedtem za wiele.
Shadow, to bylo z usmiechem na koncu, wiem, że nie ma sprawiedliwosci i to co piszesz o umieraniu raz, tak oczywiscie masz racje, nikt nie poniesie wlasciwej zadoscuczynieniowej kary jesli dopuscil sie tego co Hitler i Stalin.












