aszek pisze:
Może przypomnę, że na samym początku ignorujemy walkę i dbamy o własne dupska - ustawiamy się w kucki na zboczu terenu (w kierunku jeziorka) tak żeby tylko łeb i lufa wystawała. Jak się trochę na horyzoncie przejaśni (nasi dzieli sojusznicy oddadzą już życie) to walimy seriami po całym horyzoncie - cały sekret tej misji to ogień zaporowy

Ja to zrobiłem trochę inaczej.
Schowałem się na samym początku walki za skałami przy ciężarówkach, i obrzuciłem żołnierzy granatami 'ile w fabryce dali'.
Wielu zginęło od odłamków (i ognia tych patafianów z Olvegi), część wystrzelałem, kiedy jeszcze byli zszokowani tym, ile trotylu zużyto tego dnia
.
Założenie było odrębne od Twojego, ponieważ liczyłem na to, że na tyle zajmę wrogów, że ograniczę straty ruchu oporu, tymczasem ci idioci i tak dali się zabić 
Wielkim plusem tej misji jest fakt, że dzięki ofiarze żołnierzy ruchu oporu, mogłem przesiąść się z AKM na AKMSN (nawet po Kobrę nie musiałem się wracać, bo chłopcy ze sobą mieli)
aszek pisze:
eksterminacja cywili po miastach co przeszkadzają i lagują grę
Tia, przypomina mi się 'samobójstwo' Pedro Nuneza.
"Pedro, pokaż ten pistolet"
<tup tup tup za kontener> (żeby cywil nie widział)
<łup, łup, łup, łup, łup, łup> (tia, sześć strzałów z pistoletu w głowę bez pudła, facet był twardy, teraz już takich nie robią)
[Autosave Koniec Walki]
[Inwentarz, podrzucenie pistoletu]
(do Vittori de Castiga) "Wygląda na to, że Pedro Nunez popełnił samobójstwo"
aszek pisze:
musi przeżyć tylko ich oficer
U mnie on nie przeżył
NIKT nie przeżył poza moimi podwładnymi.