Mąż odwozi naszego synka do przedszkola z rana.
Przedszkole jest bliziutko wiec czasem przed praca on go odprowadza i ok.
Ale po południu ja po niego ide.
Nie byłoby w tym nic złego gdyby nie to, że mieszkam praktycznie na wsi obok lasu.
Wiecie jako kobieta miewam rózne schizy na temat wsciekłych psów, dzików.
Te oststnie podchodza regularnie pod nasz i nei tylk odom.
Do tej pory podchodziły tylko w nocy ale zaczeły tez i w dzien.
I tak o ile gdybym była sama nie bałabym sie tak mocno ale idac z 5latkiem, sami rozumiecie.
Sytuacja z dzikami jest o tyle smieszna, że lasy obok nas sa lasami, w których odbywaja sie polowania (czy to w ogóle zgodne z prawem?).
I zamiast dziki wywozic czy odstrzeliwac to je tam wwoża.
Nie dzwoniłam do nadlesnictwa (pewnei to zrobie).
Wracajac do tematu.
Chciałam Was sie zapytac o to czy jest cos co byłoby skiteczne np paralizator, gaz, broń (???).
Jakos z dubeltówka nie bardzo sie widze w drodze do przedszkola ale jakby co to jestem gotowa i na to









