Jagged Alliance Center - Forum

Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 11 ] 
Autor Wiadomość
Loucipher
Post : 28 paź 2009 09:25
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Starszy kapral
Starszy kapral
  • Posty: 148
  • Dołączył: 16.08.2007


Mack the Knife pisze:
z tego co pamiętam, to tylko w JA2,5 występuje broń jednostrzałowa, chyba ze bierzemy pod uwagę granatniki.

Może się źle wyraziłem. Chodziło mi o broń strzelającą tylko ogniem pojedynczym (czyli właśnie pistolety i rewolwery, a z długiej broni - karabiny typu "bolt-action").
Mack the Knife pisze:
Pistoletów maszynowych nie używalem, ze względu na słabą amunicję i trudności z eliminowaniem przeciwników jednym strzałem. Za to wolałem mieć w kaburze usp compact z tłumikiem, przynajmniej jest lekkie i małe.

Widzę tu pewną sprzeczność. Amunicja pistoletowa jest faktycznie słaba, ale to dotyczy zarówno pistoletów, jak i PMów. A skoro pojedynczy pocisk nie daje rady, to zamiast obciążać kaburę pistoletem, który strzela jednym pociskiem, wolę mieć w kaburze coś, co wystrzeli ich kilka i w miarę celnie - na przykład właśnie mały, wytłumiony PM z małą karą za serię. Taka seria jest już w stanie sprzątnąć nawet przypakowanego wroga.
Mack the Knife pisze:
Ale porównaj jeszcze ile jedno a ile drugie wypluje pocisków w jednostce czasu? Świetnie się sprawdza, kiedy chcesz położyć na raz więcej niż jednego przeciwnika - taka typowa broń wsparcia.

Jeśli liczy się czysta szybkostrzelność, to faktycznie - niewiele broni równa się z Aresem. Z tym, że tak jak napisałem - dla mnie ważniejsza jest celność ognia punktowego, bo nie zawsze jest tak, że wróg lezie na rzeź stadami. Szybki karabinek (taki jak C7) tez pozwala wykończyć kilku przeciwników w jednej turze, i to niekoniecznie perforując pół metra kwadratowego trawnika ołowiem.
Mack the Knife pisze:
Ogólnie, moja taktyka zawsze była dość specyficzna, starałem sie albo wykończyć wszystkich wrogów z daleka, albo wleźć na dach pośrodku planszy i dopiero wtedy zacząć rzeźnię. Zawsze uważałem, że im szybciej mnie wróg usłyszy, tym szybciej mi wejdzie w celownik. Więc najpierw snajper z czegoś głośniego robił zamieszanie a ukryci pomocnicy (z Wintorezami) czyścili podbiegających. Jak zaczynało być źle, odzywał się erkaem, jak było cholernie źle - granatnik, jak tragicznie - moździerz. Jak mi się nudziło i miałem za dużo kasy, duże skupiska wroga dostawały gazem musztardowym.

Ciekawa taktyka, muszę przyznać, choć widzę w niej pewne zagrożenia. Wykańczanie wrogów z daleka ma sens, ale im dalej, tym gorzej z celnością. Ja wolę wykorzystywać zasłony terenowe (ściany, kępy drzew), aby zmusić wroga do podejścia bliżej, gdzie każdy strzał to praktycznie instakill. Misje "na głośno" faktycznie dają to, że wróg od razu rzuca się "kupą" na naszych najemników, ale to czasem bardziej wada niż zaleta - jeżeli wróg ma przewagę liczebną, a z osłoną w rejonie walki krucho, to za chwilę mam w drużynie 1 zabitego, 2 rannych i 3 obezwładnionych ogniem, a wróg w ilości kilkunastu podjeżdża i z przystawienia wykańcza niedobitki. Jeśli wabić wroga, to w miejsce, gdzie mam przygotowany "fire sack" (i.e. obszar pod bronią wycelowaną z 2-3 stron). Dobrze przygotowana zasadzka... i do 10 wrogów na turę zalicza grób, i to zanim zdążą oddać. A najlepiej po cichu - 6 najemników skradających się z wytłumionymi C7 wyczyści sektor w kilka minut, a trupy wrogich żołnierzy nie zdążą się nawet zdziwić, że już nie żyją. Noktowizory i noc do tego... i tego się nie da przegrać.

_________________
Loucipher

"Fight for freedom, kill for cash, play for fun."


*
 
Mack the Knife
Post : 28 paź 2009 12:55
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Starszy kapral
Starszy kapral
  • Posty: 89
  • Dołączył: 08.03.2009
  • Skąd: Pruszków


Loucipher pisze:
Widzę tu pewną sprzeczność. Amunicja pistoletowa jest faktycznie słaba, ale to dotyczy zarówno pistoletów, jak i PMów. A skoro pojedynczy pocisk nie daje rady, to zamiast obciążać kaburę pistoletem, który strzela jednym pociskiem, wolę mieć w kaburze coś, co wystrzeli ich kilka i w miarę celnie - na przykład właśnie mały, wytłumiony PM z małą karą za serię. Taka seria jest już w stanie sprzątnąć nawet przypakowanego wroga.

Chodzi o to, że pistoletów z tłumikiem używałem praktycznie tylko przy skrytym pokonywaniu pomieszczeń i podziemi gdzie strzał w głowę z biodra przy pomocy laserowego wskaźnika miał bardzo wysokie prawdopodobieństwo trafienia i kosztował śmieszne ilości punktów akcji. Dla mnie kluczowa zawsze była waga, więc im lżejszy był boczniak, tym więcej mogłem brać ciężkiej amunicji do broni głównej.
Loucipher pisze:
Ciekawa taktyka, muszę przyznać, choć widzę w niej pewne zagrożenia. Wykańczanie wrogów z daleka ma sens, ale im dalej, tym gorzej z celnością. Ja wolę wykorzystywać zasłony terenowe (ściany, kępy drzew), aby zmusić wroga do podejścia bliżej, gdzie każdy strzał to praktycznie instakill.

Co do tych zapór, to o parę razy za dużo spędzałem ciężkie godziny na wybrnięciu z podbramkowych sytuacji, kiedy jakiś snajper przeciwnika znalazł pośród takich zasłon terenowych miejsce dla niego bezpieczne, z którego, osłonięty np. drzewami i głazami, mógł mnie ostrzeliwać. Więc wybrałem taktykę - zwabić przeciwnika w odsłonięty teren i wyciąć z zasadzki, ale bardziej polegającej na precyzyjnych strzałach w głowę niż na sianiu ołowiem. Dlatego też każdy z moich najemników był (lub stawał się po pewnym czasie) świetnym snajperem. Dzięki temu praktycznie czterech ludzi odwalało całą robotę, leżąc zamaskowani, najlepiej pod osłoną drzew / kamieni / czegokolwiek. Reszta mogła pilnować flank i tyłów. A co do rannych - rzadko kiedy przeciwnik strzelał do mnie, najczęściej tylko stawiał zaporowy w ogólnym kierunku z którego strzelają (czyli najczęściej z 3 stron). Do tego starałem się poruszać oddział w systemie grupek dwuosobowych, z których jedna atakuje, druga wspiera, ale głównie pilnuje jej tyłka. Oczywiście, na początku to nie ma szans powodzenia z braku precyzyjnej broni oraz dobrych celowników, laserów, bajerów.
Loucipher pisze:
Noktowizory i noc do tego... i tego się nie da przegrać.

W nocy stosowałem podobną taktykę, ale opierając się na wintorezach i odrobinę większych odległościach, ew. podejściu bardzo blisko i wysadzeniu przeciwnika (podkręciłem co nieco siłę wybuchów żeby granat pod nogami eliminował przeciwnika a nie tylko wkurzał. Człowiek z urwaną nogą może przeżyć, ale nie będzie przecież walczył...)

A co myślicie na temat amunicji 6,8mm SPC? Ja kiedy już mogłem (czytaj - stać mnie na to było), zamieniłem wszystkie karabinki drużyny na AUG'i na tę właśnie amunicję. Dzięki pełnemu orisowaniu i długiej lufie świetnie nadawały się do punktowania przeciwników a na sytuacje krytyczne miały też tryb serii.

_________________
Obrazek


*
  WWW
Loucipher
Post : 28 paź 2009 22:04
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Starszy kapral
Starszy kapral
  • Posty: 148
  • Dołączył: 16.08.2007


Mack the Knife pisze:
Chodzi o to, że pistoletów z tłumikiem używałem praktycznie tylko przy skrytym pokonywaniu pomieszczeń i podziemi gdzie strzał w głowę z biodra przy pomocy laserowego wskaźnika miał bardzo wysokie prawdopodobieństwo trafienia i kosztował śmieszne ilości punktów akcji. Dla mnie kluczowa zawsze była waga, więc im lżejszy był boczniak, tym więcej mogłem brać ciężkiej amunicji do broni głównej.

A, to teraz chyba rozumiem. Używasz broni bocznej jako "cichej broni do walki na kontaktowy dystans", trochę jak w średniowieczu używano sztyletów. W sumie to o to właśnie chodzi w koncepcji "broni bocznej" (może poza tłumieniem, które jest opcjonalne). Podstawowymi kryteriami broni bocznej powinna być zatem łatwość dobycia, szybkostrzelność i siła rażenia pocisku. Fakt, pistoletu dobyć jest najłatwiej (1 PA), szybkostrzelność pistoletów "kompaktowych" jest też najlepsza (19-20 AP), przeładowanie też trwa chwilę (12-16 AP). Ale amunicja jest słaba. Dlatego jednak polecam PM. Może trudniej dobyć (2-3 AP) i pojedynczy strzał kosztuje więcej, ale seria na krótki dystans załatwia sprawę. A z kilku kroków wpakować w czaszkę 3-4 pociski to żaden temat.
Mack the Knife pisze:
Co do tych zapór, to o parę razy za dużo spędzałem ciężkie godziny na wybrnięciu z podbramkowych sytuacji, kiedy jakiś snajper przeciwnika znalazł pośród takich zasłon terenowych miejsce dla niego bezpieczne, z którego, osłonięty np. drzewami i głazami, mógł mnie ostrzeliwać.

No widzisz. Wystarczy samemu znaleźć takie miejsce, i zanim Cię ktoś trafi, to będzie po nim...
Mack the Knife pisze:
Więc wybrałem taktykę - zwabić przeciwnika w odsłonięty teren i wyciąć z zasadzki, ale bardziej polegającej na precyzyjnych strzałach w głowę niż na sianiu ołowiem.

No widzisz. A mówiłeś coś o Aresie i jego szybkostrzelności. Do takiej punktowej strzelanki to bardziej się te moje C7 nadają :)
Mack the Knife pisze:
Dlatego też każdy z moich najemników był (lub stawał się po pewnym czasie) świetnym snajperem. Dzięki temu praktycznie czterech ludzi odwalało całą robotę, leżąc zamaskowani, najlepiej pod osłoną drzew / kamieni / czegokolwiek. Reszta mogła pilnować flank i tyłów. A co do rannych - rzadko kiedy przeciwnik strzelał do mnie, najczęściej tylko stawiał zaporowy w ogólnym kierunku z którego strzelają (czyli najczęściej z 3 stron). Do tego starałem się poruszać oddział w systemie grupek dwuosobowych, z których jedna atakuje, druga wspiera, ale głównie pilnuje jej tyłka. Oczywiście, na początku to nie ma szans powodzenia z braku precyzyjnej broni oraz dobrych celowników, laserów, bajerów.

To teraz widzę, że nadajemy na jednej częstotliwości :) Sam stosuję to, co opisujesz, i to z dużym sukcesem. Po wyposażeniu składu w porządną broń praktycznie każda walka tak u mnie wygląda. Wcześniej... cóż, od tego jest noc i wytłumione MP5 :)
Mack the Knife pisze:
(podkręciłem co nieco siłę wybuchów żeby granat pod nogami eliminował przeciwnika a nie tylko wkurzał. Człowiek z urwaną nogą może przeżyć, ale nie będzie przecież walczył...)

Prawda :) U mnie jest +50% - ananas pod nogami to DUŻY problem.
Mack the Knife pisze:
A co myślicie na temat amunicji 6,8mm SPC? Ja kiedy już mogłem (czytaj - stać mnie na to było), zamieniłem wszystkie karabinki drużyny na AUG'i na tę właśnie amunicję. Dzięki pełnemu orisowaniu i długiej lufie świetnie nadawały się do punktowania przeciwników a na sytuacje krytyczne miały też tryb serii.

Miodne, ale jeśli u Bobasa kończyły się zapasy, to i rumakowanie się kończyło. Dlatego jednak wolę "powszechniejsze" kalibry, jak 5,56mm NATO. Te się nigdy nie kończą, magazynki są lekkie, a warianty chyba wszystkie, jakie są do karabinowej amunicji. I znów... czy już wspominałem, jak uwielbiam C7? :)

_________________
Loucipher

"Fight for freedom, kill for cash, play for fun."


*
 
Stridingshadow
Post : 29 paź 2009 14:10
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Pułkownik
Pułkownik
  • Posty: 2260
  • Dołączył: 07.03.2009
  • Skąd: Bejrut


Mack the Knife pisze:
Co do tych zapór, to o parę razy za dużo spędzałem ciężkie godziny na wybrnięciu z podbramkowych sytuacji, kiedy jakiś snajper przeciwnika znalazł pośród takich zasłon terenowych miejsce dla niego bezpieczne, z którego, osłonięty np. drzewami i głazami, mógł mnie ostrzeliwać.

Słowo komentarza: granat dymny.

_________________
Obrazek


*
 
Loucipher
Post : 29 paź 2009 14:57
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Starszy kapral
Starszy kapral
  • Posty: 148
  • Dołączył: 16.08.2007


Prawdę rzekłeś.
Jak mowi stare porzekadło - na kazdego cwaniaka można znaleźć haka :diabel2:

_________________
Loucipher

"Fight for freedom, kill for cash, play for fun."


*
 
Mack the Knife
Post : 29 paź 2009 19:36
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Starszy kapral
Starszy kapral
  • Posty: 89
  • Dołączył: 08.03.2009
  • Skąd: Pruszków


Hmm, granat dymny. Problem w tym, że zawsze mam ich mało, bo ważą i zajmują miejsce. Więc staram się oszczędzać. Dlatego na przykład fallouta kończyłęm z jakąś niewiarygodną ilością niewykorzystanych stimpacków. Najpierw oszczędzam, potem się marnuje. A co do tamtej sytuacji o której wspominałem, to musiałem wycofać parę kroków najemników a potem przegrupować się i wysłać grupę dookoła całej planszy i zajść go od pleców. Zdobywanie sektora wydłużyło mi się na oko dwukrotnie.

Ares jest po to, żeby mógł leżeć na kierunku najmniej prawdopodobnego kontrataku, dzięki temu jeden najemnik może zatrzymać nacierającego przeciwnika i dać reszcie czas na ogarnięcie sytuacji. Długa seria, kładzie przeciwników, reszta ma turę gratis na odpowiedź.Np. głównej drogi w mieście pilnuje większość najemników, a jeden blokuje przecznicę nie pozwalając okrążyć reszty. Mówiąc że jest bronią wsparcia miałem na myśli to, że używam go bardzo rzadko, tylko kiedy reszta naprawdę potrzebuje wsparcia. A nie że cały czas sieje.

A co do C7 - ja po prostu nie lubię broni która jest wizualnie nawet podobna do rodziny AR 15. Nic więcej do niej nie mam.

Ogólnie, w jaggety grałem realną tylko dla turówek taktyką w której nosiłem ze sobą po 3 bronie i wyjmowałem tą, która w danej sytuacji będzie najodpowiedniejsza. W 7,62 gdzie wszystko dzieje się w czasie rzeczywistym, nie ma szans na takie kombinacje alpejskie, więc najlepiej mieć coś w miarę uniwersalnego i do tego jeszcze z pojemnym magazynkiem.

_________________
Obrazek


*
  WWW
Stridingshadow
Post : 29 paź 2009 20:00
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Pułkownik
Pułkownik
  • Posty: 2260
  • Dołączył: 07.03.2009
  • Skąd: Bejrut


Mack the Knife pisze:
A co do C7 - ja po prostu nie lubię broni która jest wizualnie nawet podobna do rodziny AR 15. Nic więcej do niej nie mam.

A to ciekawe, bo Ares Shrike posiada sporo części z M4 (choć działa na zasadzie obrotu zamka z krótkim ruchem tłoka gazowego) :P

Mack the Knife pisze:
Hmm, granat dymny. Problem w tym, że zawsze mam ich mało, bo ważą i zajmują miejsce.

A ja ich nie używam, ponieważ ich nie potrzebuję. Wystarczy że jednym najemnikiem ostrzelam 'snajpera' a drugim zajdę go od boku.

_________________
Obrazek


*
 
Loucipher
Post : 29 paź 2009 22:10
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Starszy kapral
Starszy kapral
  • Posty: 148
  • Dołączył: 16.08.2007


Mack the Knife pisze:
A co do C7 - ja po prostu nie lubię broni która jest wizualnie nawet podobna do rodziny AR 15. Nic więcej do niej nie mam.

Jak na faceta, który miał możliwość trzymać w ręku M16, bardzo się nie zgodzę. Ergonomia użytkowania w porównaniu do takiego AK-47 (i jego klonów) - bez porównania. Nowsze wersje są do tego celniejsze. Odrzut - znów w porównaniu do AK-47 - praktycznie niezauważalny. Oczywiście, niezawodnością stary "kałach" bije M16 na łeb, ale to nie znaczy, że M16 to zła broń.
Stridingshadow pisze:
A ja ich nie używam, ponieważ ich nie potrzebuję. Wystarczy że jednym najemnikiem ostrzelam 'snajpera' a drugim zajdę go od boku.

Jeśli jest dobrze schowany, możesz mieć kłopot go "przygwoździć". Granat dymny szybciej go wyłączy, ale może mu też umożliwić skryte opuszczenie stanowiska ogniowego i usadowienie się w innej dziupli. A wtedy znów to samo - szukanie igły w stogu siana...

_________________
Loucipher

"Fight for freedom, kill for cash, play for fun."


*
 
Stridingshadow
Post : 31 paź 2009 06:57
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Pułkownik
Pułkownik
  • Posty: 2260
  • Dołączył: 07.03.2009
  • Skąd: Bejrut


Dyskusja o AK/AR-15 poszła do stosownego tematu.
Tu o taktyce, tam o automatach.

_________________
Obrazek


*
 
Zhenia
Post : 31 paź 2009 08:51
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Plutonowy
Plutonowy
  • Posty: 175
  • Dołączył: 09.05.2009


Co jest fajnego w 1.13? To, że w czasie przechodzenia zmienia nam się nieco taktyka. Wymieniłbym moją, dzieląc na kilka etapów, nie będę się jednak rozpisywać bo nikomu nie będzie się chciało tego czytać :P Dodam, że nie gram z mnóstwem broni.
1. Początkowy - De facto najstraszniejszą bronią jest granat. Nie mamy jeszcze pancerza, który skutecznie przed tym nas ochroni. Poza tym taktyka "nocnego dachowca" - na początku nie ma za dużo snajperów, a wróg nie wrzuca granatów na dach.

2. Po "Bitwie o Drassen" - zebranie fantów po oddziałach szturmujących Drassen oznacza, że mamy już do dyspozycji broń, która na odległość wzroku może powalić nawet kilku wrogów. Pierwsze AKSU, jakiś kałach w stanie 75% - na ten czas to miodzio :) Ponieważ nie mam jeszcze "szerokiej kadry" - boki często osłania dym. Pojawiają się również noktowizory w dużej liczbie, co oznacza, że chodzę z bronią automatyczną w nocy. SKS-y i Rugery odchodzą w odstawkę, tylko do obrony dniem.

3. Pierwsze celowniki. Mocno się zdziwiłem, czemu ja ich nie widzę a oni mnie tak? Odpowiedź była prosta po stracie 2-ch najemników, wycofaniu i zaatakowania już przy pomocy samoobrony - ACOGx4. Później PSO, 10x celownik - snajper zaczyna robić różnicę.

4. Broń automatyczna - prawie każdy karabinek ma celownik, snajper ma coraz mniejsze pole do popisu. Pojawiają się też materiały wyb. w dużej liczbie - zamiast chodzić prze główne wejście - wysadzam ścianę obok.

5. Broń trzeba wytłumić - za często wrogowie dają zaporowy i za celnie strzelają snajperzy. Huk - trudno, ale płomień...

6. Moździerz, LAW. I wszystko jasne!


*
 
Stridingshadow
Post : 31 paź 2009 10:43
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Pułkownik
Pułkownik
  • Posty: 2260
  • Dołączył: 07.03.2009
  • Skąd: Bejrut


Najważniejsze w v1.13 jest to, że dzięki trafnemu odwzorowaniu broni, nie można mieć drużyny snajperów/drużyny kaemistów (tzn. można ale będzie to nieskuteczna drużyna). W JA2 decydowaliśmy się na różny sprzęt pod kątem dostępu do zdobycznej amunicji, w v1.13 amunicji mamy w bród, niemniej jednak korzystamy z różnego sprzętu ze względu na jego wady i zalety.


W zależności od oddziału, możemy mieć np. jednego snajpera (np. z M21 czy SWD, ew M24 czy czymś podobnym), jednego albo dwóch strzelców wyborowych z bronią na nieco krótszy dystans (SCAR-H Sb/SCAR-L Sb, Mk.14 Mod 0...), jakichś żołnierzy z bronią standardową, kogoś z bronią z lufą krótką (np AC-555F EBR) i ew. kaemistę.
Taka drużyna radzi sobie na każdą odległość, w razie potrzeby może korzystać ze wsparcia granatnika wielostrzałowego.

Bardzo ważne jest to o czym mówił Zhenia: tłumienie broni.
Walczymy w nocy i plujemy z automatów ogniem, ogień ten widać z daleka o ile nie korzystamy z tłumika płomieni.
Możemy też korzystać z tłumika dźwięku, który ściszy broń o ok. 55% (z użyciem zwykłej amunicji, dla optymalnego tłumienia wymagana jest amunicja poddźwiękowa). W większości przypadków nasze strzały będą słyszane, jednak przeciwnik będzie miał problem z ich zlokalizowaniem (i o to chodzi).

_________________
Obrazek


*
 
Nowy temat Odpowiedz w temacie