Jednak w przeciwieństwie do Halucyna gram już tylko na modzie 1.13 (za niedługo będę próbował odpalić betę), wtedy ma się do dyspozycji więcej możliwości taktycznych, całość nie jest tak przewidywalna i ogólnie jest ciekawiej. Kiedyś próbowałem przejść w ten sposób UC, walki były moim zdaniem dużo ciekawsze niż w Arluco, ale głosy postaci brzmiące jak syntezator odrzuciły mnie od ciągnięcia tego horroru ;p Jeśli chodzi o dobijanie pojedynczych wrogów to fakt, potrafi to napsuć nerwów, ale też idzie się do tego przyzwyczaić. Polecam przed wejściem do podejrzanych pomieszczeń wrzucić granat, naprawdę działa ;D Ogólnie grając dość ostrożnie jest się w stanie dojść do Meduny bez strat w oddziale, jednak praktycznie często ktoś ginie przez głupie wpadki jak granat odbijający się od drzewa, czy bomba wybuchająca 4 tury za wcześnie
Samiej stolicy Arluco bez strat nie udało mi się jeszcze podbić. Jeśli nie macie nic przeciwko to przeprowadze małą relacje z najnowszego podejścia do gry ;p Jeszcze co do starych kałachów; broń dla armii w Arluco dostarczyły Stany Zjednoczone, więc różnej maści najnowsze snajperki można jakoś wytłumaczyć 











