Jagged Alliance Center - Forum

Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 76 ]  Przejdź na stronę   1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna
Autor Wiadomość
Popuś
Post : 13 sty 2008 14:37
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Młodszy chorąży
Młodszy chorąży
  • Posty: 382
  • Dołączył: 01.06.2006
  • Skąd: I tak tu nie trafisz


Po misjach na terenie Arulco oraz Tracony Association of International Mercainers już nie tylko oferuje usługi najemników-stałych członków, ale również pośredniczy w zatrudnianiu mniej znanych, początkujących zabójców.
W roku 2001 jej nowym szefem zostaje Earl "Magic" Walker, a żywa legenda Gus Turballs odchodzi na emeryturę bez słowa wyjaśnienia.
W tym samym czasie planowany jest zamach na życie prezydenta Liberii Charlesa Taylora, jednak siły rządowe nie mogą mu zapobiec, gdyż podejrzewają, że za organizacją tego przedsięwzięcia stoi bardzo wpływowa osoba zza granicy, zapewne obywatel Stanów Zjednoczonych lub Europy Zachodniej. Oskarżony o ludobójstwo i zbrodnie wojnne prezydent nie ma możliwości działania na arenie międzynarodowej, a jego służby wywiadowcze zajęte są niszczeniem działalności opozycyjnej w kraju. Rząd Liberii zwraca się o pomoc w zidentyfikowaniu osób planujacych zamach stanu do A.I.M.
Najemników wysłanych do Liberii czeka zadanie odpowiedniejsze dla Jamesa Bonda niż dla Rambo czy więc uda im się rozwiązać tą zagadkę i zabić człowieka finansującego zamach na głowę afrykańskiego państwa nim będzie za późno? Może się to okazać niezwykle trudne, gdyż ktoś systematycznie zabija członków Międzynarodowej Organizacji Najemników...

Pierwszy odcinek ukaże się już niedługo na forum Jagged Alliance Center, Liberate Arulco oraz Best Forum.


LISTA ODCINKÓW, KTÓRE SIĘ JUŻ UKAZAŁY (kliknij, by przejść do wybranego odcinka):
Odcinek pierwszy
Odcinek drugi
Odcinek trzeci
Odcinek czwarty
Odcinek piąty


Ostatnio zmieniony 31 mar 2009 05:19 przez Popuś, łącznie zmieniany 6 razy

*
  WWW
nemrod
Post : 14 sty 2008 16:20
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Starszy chorąży
Starszy chorąży
  • Posty: 603
  • Dołączył: 28.07.2006


To jakies twoje opowiadanie i bedziesz nam serwowal serial? Ciekawy pomysl, zycze szczescia i checi w realizacji :> . Jakby co to ocenie krytycznym okiem :> .

_________________
.


*
 
Popuś
Post : 14 sty 2008 17:03
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Młodszy chorąży
Młodszy chorąży
  • Posty: 382
  • Dołączył: 01.06.2006
  • Skąd: I tak tu nie trafisz


nemrod pisze:
To jakies twoje opowiadanie i bedziesz nam serwowal serial?

Dokładnie tak ;)
nemrod pisze:
Jakby co to ocenie krytycznym okiem .

Na to liczę ;) Krytyka sprawia że stajemy się doskonalsi ;)


*
  WWW
momo78
Post : 14 sty 2008 17:21
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Kapitan
Kapitan
  • Posty: 1415
  • Dołączył: 05.11.2007


Popuś pisze:
Na to liczę Krytyka sprawia że stajemy się doskonalsi

pomysł z serialem dobry :P
Krytyka to pojęcie, które moze byc w sensie negatywnym jak i pozytywnym :P :P

_________________
I'm afraid.
I'm afraid, Dave.
Dave, my mind is going. I can feel it.
I can feel it. My mind is going. There is no question about it.
I can feel it. I can feel it. I can feel it.
I'm a... fraid.


*
 
lukasamd
Post : 14 sty 2008 18:17
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Pułkownik
Pułkownik
  • Posty: 5322
  • Dołączył: 31.05.2006


IMO bardzo dobry pomysł, czekamy na pierwszy odcinek :)


*
  WWW
momo78
Post : 14 sty 2008 18:34
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Kapitan
Kapitan
  • Posty: 1415
  • Dołączył: 05.11.2007


HEHE myslę, że to będą odcinki pisane? Świetnie było by zobaczyć np. scenę strzelaniny na filmiku z JA2 MULTIPLAYER-a :P Myślę, że to nie głupi pomysł :P
Jak cos to ja jestem chętny do aktorstwa ;) mogę posłuzyć, za żywą tarczę, szefa mafii, lub głównego bossa, albo zwykłe mięso armatnie(MERC :P )

_________________
I'm afraid.
I'm afraid, Dave.
Dave, my mind is going. I can feel it.
I can feel it. My mind is going. There is no question about it.
I can feel it. I can feel it. I can feel it.
I'm a... fraid.


*
 
nemrod
Post : 14 sty 2008 18:43
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Starszy chorąży
Starszy chorąży
  • Posty: 603
  • Dołączył: 28.07.2006


momo78 pisze:
Krytyka to pojęcie, które moze byc w sensie negatywnym jak i pozytywnym :P :P


:lol2: Co ty nie powiesz :lol2:

momo78 pisze:
mogę posłuzyć, za żywą tarczę

momo78 pisze:
albo zwykłe mięso armatnie(MERC :P )


Kurcze, ales ty ambitny :D .

_________________
.


*
 
momo78
Post : 14 sty 2008 18:53
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Kapitan
Kapitan
  • Posty: 1415
  • Dołączył: 05.11.2007


nemrod pisze:
Co ty nie powiesz

ojjj zdziwiłbyś się, że nie wszyscy to wiedzą :P Gdy powiesz komus, że ktos kogos skrytykował to większośc pomyśli o sensie negatywnym :P

nemrod pisze:
Kurcze, ales ty ambitny .

hehe ktos musi :P Dziwne, że wybrałeś te najmniej ze tak powiem szczytne prace :P

_________________
I'm afraid.
I'm afraid, Dave.
Dave, my mind is going. I can feel it.
I can feel it. My mind is going. There is no question about it.
I can feel it. I can feel it. I can feel it.
I'm a... fraid.


*
 
Popuś
Post : 14 sty 2008 21:02
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Młodszy chorąży
Młodszy chorąży
  • Posty: 382
  • Dołączył: 01.06.2006
  • Skąd: I tak tu nie trafisz


momo78 pisze:
HEHE myslę, że to będą odcinki pisane? Świetnie było by zobaczyć np. scenę strzelaniny na filmiku z JA2 MULTIPLAYER-a Myślę, że to nie głupi pomysł

Możesz kręcić serial - ja pozostanę przy pisaniu scenariuszy co najwyżej :)
Cieszy mnie zainteresowanie "Organizacją", zastanawiam się kiedy dać Wam pierwszy odcinek, może jeszcze trocbę potrzymam Was w oczekiwaniu :)


*
  WWW
Len
Post : 14 sty 2008 21:08
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Generał broni
Generał broni
  • Posty: 4016
  • Dołączył: 02.06.2006


Osobiście nigdy nie lubiłem opowiadań ale skoro cieszy się zainteresowaniem to może spróbować czegoś mocniejszego? To znaczy - opublikować na stronie, przeczytaliby to nie tylko użytkownicy forum. A mamy cholernie dużo takich, którzy zaglądają tylko na stronę :]

Popuś jako dawny członek JAC na pewno się zgodzi... musi :D. Nie no żartuję, ostatnio nie ma o czym pisać, może takie opowiadania uratowałyby nas z kryzysu artykułowego (ale nie oglądalnościowego bo tu rekord).


*
  WWW
nemrod
Post : 14 sty 2008 22:15
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Starszy chorąży
Starszy chorąży
  • Posty: 603
  • Dołączył: 28.07.2006


Popuś pisze:
Cieszy mnie zainteresowanie "Organizacją", zastanawiam się kiedy dać Wam pierwszy odcinek, może jeszcze trocbę potrzymam Was w oczekiwaniu


Mozesz trzymac. Tylko nie za dlugo, bo juz sie zadeklarowales i teraz nie ma odwrotu :> .

Len pisze:
Nie no żartuję, ostatnio nie ma o czym pisać, może takie opowiadania uratowałyby nas z kryzysu artykułowego (ale nie oglądalnościowego bo tu rekord).


Troche jest w tym prawdy, niestety :| . Moim zdaniem powodem tego jest chyba to, ze powoli sie tu konserwuje stala i czesciowo stara :P ekipa ktora regularnie pisze, a tych osob jest imo troche za malo. Jak ktos przychodzi nowy na forum trzeba dosc mocnego samozaparcia zeby sie "wczuc" w forum. Wiem cos o tym.

_________________
.


*
 
Wigen
Post : 14 sty 2008 23:24
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Kapitan
Kapitan
  • Posty: 1330
  • Dołączył: 30.01.2007
  • Skąd: Warszawa


nemrod pisze:
Jak ktos przychodzi nowy na forum trzeba dosc mocnego samozaparcia zeby sie "wczuc" w forum.


Trzeba tym nowym użytkownikom dać szanse rozwijania swoich myśli na forum, bo te posty które sie czyta są krótkie a tematy które rozwijają słowotok bardzo się przydają. Nowi użytkownicy nie wstydzą się wtedy pisać dłuższych wypowiedzi.


*
 
Len
Post : 15 sty 2008 00:18
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Generał broni
Generał broni
  • Posty: 4016
  • Dołączył: 02.06.2006


Pierdoły wygadujecie. Jeszcze żadne polskie forum nie rozwijało się tak szybko ;)

A z tą mniejszą ilością artykułów chodzi o to, że przestaliśmy nadrabiać. Mamy już wszystko to, co każda szanująca się strona o Jagged Alliance mieć powinna. Teraz w przygotowaniu są dwa ciekawe artykuły ale dość obszerne więc wolno idzie.


*
  WWW
nemrod
Post : 15 sty 2008 01:01
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Starszy chorąży
Starszy chorąży
  • Posty: 603
  • Dołączył: 28.07.2006


Len pisze:
A z tą mniejszą ilością artykułów chodzi o to, że przestaliśmy nadrabiać. Mamy już wszystko to, co każda szanująca się strona o Jagged Alliance mieć powinna. Teraz w przygotowaniu są dwa ciekawe artykuły ale dość obszerne więc wolno idzie.


Jak masz cos w zanadrzu, to bardzo dobrze i czekam (i chyba nie tylko ja) na cos nowego.
Jak juz wyjdzie JA3, to wtedy mysle, ze strona i forum beda przezywac boom i naprawde bedzie o czym pisac i z wieeeloma osobami. Jesli gra odniesie sukces to moze tu zajrza gracze, ktorzy nigdy z JA nie mieli stycznosci, a wtedy my, weterani :-D bedziemy im pomagac zaglebiac sie w tajniki tej gry. Zreszta sami wtedy bedziemy sie uczyc najnowszej odslony. Piekna perspektywa :-D . Oby to nastapilo i bylo wspaniale :-D .

_________________
.


*
 
Popuś
Post : 15 sty 2008 14:54
Cytowanie selektywne Odpowiedz z cytatem
Offline
Awatar użytkownika
Młodszy chorąży
Młodszy chorąży
  • Posty: 382
  • Dołączył: 01.06.2006
  • Skąd: I tak tu nie trafisz


Wersja czytalniejsza niż ta w formie postu

9 sierpnia 2001
Londyn, Wielka Brytania


Stephen Rothman należał do mężczyzn lubiących samochody i kobiety – najlepiej jeśli, zarówno pierwsze jak i drugie, były tak piękne, jak i szybkie. Nie można jednak o nim było powiedzieć, że za kierownicą stawał się drogowym szaleńcem, wariatem zagrażającym nie tylko sobie, ale i pozostałym uczestnikom ruchu, a w łóżku jakimś niewyżytym zboczeńcem. Choć je uwielbiał, uważał, że nie ma nic bardziej zabójczego od szybkich samochodów i łatwych kobiet. Biorąc pod uwagę jego zawód, słowo „zabójczego” nabierało raczej ironicznego zabarwienia.
Stephen był płatnym mordercą.
Właściwie wolał, aby ludzie nazywali go najemnikiem, żołnierzem na zlecenie lub, ewentualnie, bardziej kolokwialnie spluwą do wynajęcia. Doskonale wiedział, że jest jednym z najlepszych w swoim fachu, potrafił zabić zarówno przy użyciu najwymyślniejszej broni palnej jak i mając do dyspozycji wyłącznie własne ręce. Choć preferował pojedyncze zlecenia na konkretne osoby to nie odmawiał wzięcia udziału w akcjach na szerszą skalę, czasem o charakterze wręcz paramilitarnym. Największą taką akcją w historii Organizacji była oczywiście ta na terenie Arulco, a w której brał udział od początku do końca, od lądowania w opanowanej przez rebeliantów Omercie do dramatycznej walki w pałacu, przylegających mu ogrodach i schronie królowej Deidranny w Medunie, stolicy państwa.
Dzięki tej wojence, oprócz całkiem niezłej płynności finansowej, zdobył bezcenne doświadczenie i zdolności, które pozwoliły mu na wstęp do najwyższej ligi płatnych zabójców, ligi gdzie wszyscy walczą o miano tego najskuteczniejszego, najlepszego. Zupełnie jakby były to rozgrywki sportowe.
W ostatnim tygodniu nie miał czasu ani dla swojego porsche, ani dla poznanej niecałe dwa miesiące temu kochanki, która na marginesie chyba zaczynała go już nużyć. W dodatku niezadowolona, że nie poświęca jej uwagi, za jego nieopatrznym pozwoleniem, poczęła systematycznie opróżniać jego kartę kredytową w Harrodsie. Oczywiście nie mógł jej powiedzieć, że to zaniedbanie wynika z niezwykle prostej przyczyny – Stephen od czterech dni przygotowywał się do wykonania wyroku na pewnym niemieckim bankierze – Arnoldzie Schwarzu, który akurat wizytował londyńską filię banku, w którym pracował. Natomiast same spotkania „wstępne” z zleceniodawcą odbyły się już ostatniego dnia lipca.
Stephen bez problemu ustalił, że mężczyzna zatrzymał się w Hiltonie, gdyż wiedział którym samolotem człowiek ten ma przylecieć do Londynu i mógł go śledzić od samego Hethrow aż do hotelu. Numer pokoju, w którym jego cel się zatrzymał ustalił najprostszym i najstarszym chyba sposobem. Dzień po przylocie Schwarza wszedł do głównego holu, gdzie siedząc na wygodnym fotelu, poczekał aż Niemiec zejdzie na dół. Kiedy to nastąpiło po prostu wstał i, przechodząc obok recepcji w momencie, gdy tamten oddawał klucz do pokoju, rzucił tylko okiem na miejsce, w które portier go odwiesił.
Następnego dnia, ale na innej zmianie – na wypadek, gdyby recepcjonista jakimś cudem go skojarzył, sam zameldował się w Hiltonie, jednak jedno piętro wyżej. Oczywiście podał nieprawdziwe nazwisko.
Chwycił nóż w prawą rękę i posmarował grzankę dżemem. Jako datę wykonania zadania wyznaczył sobie dziewiątego sierpnia i właściwie nic nie wskazywało na to, że miałby tego nie zrobić dzisiaj. Na razie w hotelowej jadalni pochłaniał sporych rozmiarów śniadanie, popijając je kawą, czytał Financial Timesa i oczywiście cały czas wypatrywał Schwarza, który jak co dzień pojawił się prawie dokładnie o 9.15. Stephen wiedział, że zjedzenie posiłku oraz wypicie kawy zajmie Niemcowi około dwudziestu minut, po czym Schwarz wróci do siebie do pokoju. Jak w takiej sytuacji nie mówić, że rutyna zabija?


Wyspa Gary’ego, Filipiny

Association of International Mercainers, zwana potocznie Organizacją, zrzeszała „spluwy do wynajęcia” z całego świata. Stałe miejsce w jej szeregach zajmowało pięćdziesięciu trzech najemników, a pośredniczyła w „zatrudnieniu” ponad stu innych, mniej znanych zabójców, którzy jeszcze nie zasłużyli na miano „stałego członka”, aczkolwiek stanowili obiecujący materiał w oczach szkoleniowców i łowców talentów A.I.M.
Organizacja, oprócz najemników, zatrudniała liczny personel cywilny – lekarzy, techników do obsługi śmigłowców czy statków będących w jej posiadaniu oraz pracowników Kalifornijskiego Towarzystwa Weteranów Wojennych, Kanadyjskiej Szkoły Przetrwania oraz Filipińskiego Raju dla Zdrowia i Umysłu stanowiących całkiem dobry kamuflaż dla prawdziwej działalności A.I.M. Oczywiście większość personelu cywilnego nie miała pojęcia dla kogo naprawdę pracuje, ale zajmowała się tym czym te przykrywki zajmować się powinny.
Na jednej z niewielkich wysp Archipelagu Filipińskiego znajdował się ośrodek Organizacji, w którym jej członkowie mogli po trudnej akcji wracać do formy, leczyć rany czy po prostu odpocząć. Często odbywały się tutaj szkolenia w dziedzinach przydatnych na polu walki czy przy okazji tych „zwykłych” zabójstw, niczym nie przypominających akcji paramilitarnych. Co roku, w lipcu, praktycznie wszyscy stali członkowie A.I.M. spotykali się na Wyspie Gary’ego, jak nazywali ośrodek, (od imienia Gary’ego Trusta, zarządcy tego miejsca) i przez cały miesiąc wspólnie spędzali wakacje.
Hans Yorgan, niski Amerykanin pochodzenia austriackiego, poprawił okulary w rogowej oprawie i spojrzał spode łba na nowego szefa Organizacji Earla Walkera. Wyraz twarzy kierownika kadr wskazywał raczej na złe wieści.
-Wczoraj pytałeś co się stało z tą piątką żółtodziobów (nie-stałych członków), którzy zostali zatrudnieni przez obecny rząd Liberii. – zaczął – Jak pamiętasz mieli znaleźć i zlikwidować osoby planujące zamach na prezydenta tego kraju, ale nim na dobre wzięli się za robotę sami zostali przez nich znalezieni, a potem zaś ciała naszych ludzi znalazła liberyjska policja... wszyscy oczywiście byli już martwi.
-Cholera! – Earl, były najemnik znany pod pseudonimem Magic uderzył dłonią w udo – To młodzi popełnili błąd w czasie namierzania wywrotowców czy te sukinkoty mają taki dobry wywiad?
-Po co pytasz, jeśli wiesz? – szef kadr wzruszył ramionami – To miał być dla nich swego rodzaju sprawdzian przed przyjęciem do grona naszych członków. Zadbaliśmy o to, żeby przybyli tam anonimowo. Rząd Liberii przydzielił im co prawda dwóch swoich ludzi do ochrony, a jednocześnie jako przewodników i tłumaczy, ale nie uwierzę, żeby tamci sami połapali się co się dzieje i rozpoznali rządowych agentów. Młodzi, kiedy już wpadli na trop musieli być niewystarczająco ostrożni.
-Wiedziałem, że wysyłanie amatorów tak się skończy, trzeba było wysłać kogoś ze stałych członków. Wtedy cel zostałby osiągnięty, a tak będziemy mieli kolejny zamach stanu w tym biednym kraju i dodatkową porażkę na koncie Organizacji.
-Earl, przecież wiesz, że my tylko pośredniczyliśmy. Rząd Liberii nie zdecydował się na naszą ofertę, ale chciał kogoś z zewnątrz. Ponieważ jesteśmy jedyną liczącą się na tym rynku firmą zwrócili się do nas o pomoc. Jednak jeszcze raz zaznaczam – nie chcieli nikogo od nas. My mamy dla nich zbyt wysokie stawki...
-Tak, tak... Czasem mam wrażenie, że Organizacja coraz bardziej przypomina developera czy pośrednika nieruchomości... – chwilę milczał myśląc o życiu piątki ludzi, którzy przy odrobinie szczęścia mogli dołączyć do elitarnego grona stałych członków A.I.M. po czym zapytał – Co teraz planują chłopcy z Monrowii? Pewnie nie są zachwyceni tym, że ktoś może na nich polować...
-Tak, tym bardziej, że udało się ustalić, że to ktoś, o wpływach znacznie większych niż rebelianci z lasu, próbuje zabić obecnego prezydenta Liberii. – Hans zatoczył ręką koło jakby chciał przez to pokazać rozmiar tych wpływów – Swoją drogą sam chętnie wysłałbym naszych ludzi, żeby pozbyli się Taylora, bo to on jest główną przyczyną niepokojów w państwie... Tylko, że za to nikt nam nie płaci...
-Na razie – przerwał mu Earl – Chciałeś powiedzieć, że na razie nikt nam za to nie płaci.
-Cóż, nie spodziewałbym się, żeby rebeliantów stać było na nasze usługi. – podniósł rękę w geście uciszenia, gdy zobaczył, że szef chce mu znów przerwać – Tak, wiem co chcesz powiedzieć. Arulco to była zupełnie inna sprawa, tam pieniądze otrzymali z zewnątrz. Poza tym, nasi ludzie wtedy mniej sobie liczyli. Prędzej bym się spodziewał, że Taylor rozbije skarbonkę i wynajmie kogoś z odpowiednim doświadczeniem, żeby zapobiec zamachowi na jego życie. – wzruszył ramionami – On chyba naprawdę obawia się, że jego ludzie mogą nie dać sobie rady.
-To może oznaczać dwie rzeczy. – Earl oparł się plecami o ścianę i założył ręce na piersi – Albo pan Taylor zdaje sobie sprawę z tego, że poluje na niego ktoś z naszej branży i wie, że tylko profesjonalista jest w stanie rozgryźć profesjonalistę, albo za przygotowaniem zamachu stoi ktoś spoza Liberii, gdzie wojska i policja tego kraju nie mogą spokojnie działać, więc i jemu potrzebny jest ktoś z zewnątrz.
-Dokładnie. Cóż pożyjemy, zobaczymy. – westchnął – Dzisiaj mamy dostać informację o decyzji rządu Liberii i dowiemy się czy będziemy kompletować zespół czy nie.

Londyn, Wielka Brytania

Schwarz był człowiekiem niewielkiego wzrostu, ale o stanowczo zbyt wielkiej wadze. Mimo to, według informacji uzyskanych przez Stephena, był nadzwyczaj sprawny, co wydawało się wręcz niemożliwe biorąc pod uwagę jego sylwetkę. Stephen nie miał zamiaru sprawdzać uzyskanych informacji w walce wręcz. Uznał, że do wykonania zadania najlepiej nada się pistolet z tłumikiem. Zabójstwo nie miało wyglądać na wypadek, więc nie musiał wyrzucać go przez okno i zostawiać jakiś listów pożegnalnych. Wystarczył strzał w głowę i siedemdziesiąt pięć tysięcy wyląduje na koncie w Szwajcarii.
Podszedł do pokoju zajmowanego przez Niemca, rozejrzał się wokół i spojrzał na światełka nad windą – na korytarzu nie było nikogo, nikt też nie jechał w kierunku tego piętra. Z kieszeni spodni wyciągnął wytrych i dość szybko sforsował prosty zamek w drzwiach. Jeszcze raz upewnił się, że nikogo nie ma w pobliżu i sięgnął do kabury ukrytej pod marynarką, z której wyciągnął pistolet z dokręconym tłumikiem. Ostrożnie uchylił drzwi i zajrzał do środka. Od razu usłyszał szum wody dochodzący z łazienki. Schwarz brał prysznic. Było to Rothmanowi na rękę, szybko wszedł do środka i delikatnie zamknął za sobą drzwi. Zza otwartego okna usłyszał wyjące syreny policyjne, pewnie gdzieś zdarzył się wypadek. W dużych miastach trzeba się przyzwyczaić do tego dźwięku. Rozglądając się po sypialni stwierdził, że pokoju jeszcze nie odwiedziła sprzątaczka, bo pościel rozrzucona była w nieładzie. „Tego by brakowało, żeby teraz przyszła” pomyślał i postanowił jak najszybciej skończyć robotę, nie było czasu na zawieszki „nie przeszkadzać” na drzwiach. Podświadomie zanotował w pamięci, że syreny policyjne są coraz lepiej słyszalne, a potem, szybkim ruchem otworzył drzwi łazienki i wpadł do środka.
Schwarz był martwy, a syreny wyły pod samym hotelem i wcale się nie oddalały.
To była pułapka.


Pragnę podziękować Snickowi za kilka nasienonych poprawek - głównie na początku opowiadania (na więcej czasu nie starczyło=) ) to młody, polonistyczny geniusz. Dziękuję również wszystkim, którzy dotrwali do końca pierwszego odcinka;)


*
  WWW
Nowy temat Odpowiedz w temacie Przejdź na stronę   1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna


cron