 |
| Starszy kapral |
 |
-
Posty:
148
-
Dołączył:
16.08.2007
|
|
djt pisze: Czyli jeśli ktoś popiera PiS to jest nieobiektywny? GW z kolei wręcz pluje na PiS. To już nie jest nieobiektywne? Jest. Dlatego z taką samą rezerwą traktuję "GW" jak i "Dziennik". Propaganda polityczna mnie razi. W każdą stronę. Patrz również poniżej, na końcu postu.
djt pisze: Media zawłaszczane są przez każdą partię wygrywającą wybory. Gdy wygrało AWS, telewizja była różowa, gdy SLD-PSL, telewizja była czerwono-zielona, gdy wygrało PiS obsadziło ją swoimi ludźmi. Nie martw się, PO zrobi to samo. Ciekaw jestem tylko reakcji mediów prywatnych. Nie usprawiedliwiam działań tego typu, ale takie są polskie realia. Państwowa telewizja realizuje państwowy punkt widzenia (a ten zależy od tego, kto rządzi  ). To fakt. Podobnie zresztą kiedyś było z poglądami religijnymi, które też narzucali rządzący (zgodnie z zasadą "czyja władza, tego religia"). I nie mam złudzeń, że PO też "zaatakuje" układ, jaki PiS stworzył w telewizji publicznej. Nie przypadkiem ledwo się wybory skończyły, a już zaczęto głośno mówić o konieczności reformy w KRRiTV i w mediach publicznych w ogóle. Oczywiście wszystko w imię "odpolityczniania" telewizji". Jak myślisz, dlaczego przyglądam się bacznie temu, co PO będzie robić z telewizją? Właśnie dlatego, aby sprawdzić, jakie są ich faktyczne zamiary.
djt pisze: Prywatna telewizja realizuje z kolei prywatny punkt widzenia. Rydzyk ma taki, Walter i Solorz mają inny. Dlatego nie rozumiem, dlaczego wyzywa się np. Radio Maryja czy TV Trwam od różnych, gdy TVN i Polsat, które pracują na podobnych zasadach, uchodzą za wzorzec wręcz bogobojności i rzetelności dziennikarskiej. Ja na przykład oglądając jakiś czas temu TV Trwam byłem zaskoczony, że nie przerywa się tam wypowiedzi rozmówcy, nie ma jakichś małpich śmiechów w tle podczas debaty czy nagłych prośb o reklamę i wypraszanie widzów jak u Lisa w TVN swego czasu... W pierwszym zdaniu nic szczególnie odkrywczego nie stwierdziłeś. Dowolne medium prywatne zawsze realizuje pogląd swojego właściciela. Nie rozumiem natomiast, co ma bogobojność wspólnego z TVN i Polsatem - żadne z tych mediów nie jest katolickie ani z nazwy, ani z programu. Jeśli chcesz wiedzieć, to nie protestuję przeciwko istnieniu TV Trwam ani nawet Radia Maryja - mamy wolność i demokrację, każdy organizm medialny winien mieć prawo zaistnieć i funkcjonować. Jeśli jednak mamy traktować te media jako komercyjne, to nie rozumiem, dlaczego usiłują one przekazywać poglądy swojego założyciela jako oficjalne stanowisko Kościoła Katolickiego? A o to przecież jest ponad połowa tego hałasu wokół toruńskich mediów, hałasu wywołanego po części przez samych hierarchów kościelnych! Jeśli mówisz o atakach na RM i TV Trwam, to przyjrzyj się, skąd te ataki nadchodzą. Część z nich faktycznie idzie z "lewej" strony, i te możesz z powodzeniem spisać na "odwieczną nienawiść Żydów i komuchów do Kościoła" (NB: nienawiść komuchów do Kościoła jestem w stanie uznać za coś najzupełniej normalnego, ale dlaczego w tym kontekście występują Żydzi, de facto starsi bracia w wierze chrześcijan, tego absolutnie nie pojmuję). Ale część tych ataków idzie ze strony, gdzie - przynajmniej w teorii - nie powinno być ich w ogóle. Czy to o czymś nie świadczy? Poza tym, skoro już porównujemy TVN/Polsat do TV Trwam - nie słyszałem, aby w TVN/Polsacie nawoływano do jakiejkolwiek nienawiści na tle religijnym czy rasowym. A wystąpienia T.Rydzyka są dość radykalne, często o silnym zabarwieniu ksenofobicznym czy antysemickim. Wnioski przeciw dyrektorowi RM (Centrum im. Wiesenthala, ostatnio Konferencja Episkopatu Polski) dokładnie to potwierdzają. Sam przytaczasz biblijną przypowieść, że "po owocach jego pracy poznaje się człowieka". Otóż są owoce pracy dyrektora toruńskich mediów. Czy dziwi zatem fakt nagonki na niego?
djt pisze: Nie tytułuj tego człowieka profesorem, bo nim nie jest, nikt mu też takiego tytułu nie nadał. Cytując za Kmicicem - "to łgarstwo." Prof. Bartoszewski jest profesorem. Tytuł nadano mu co prawda w Niemczech (konkretnie w Bawarii), ale za działalność jak najbardziej naukową. A o ile wiem, Polska nie kwestionuje niemieckich tytułów naukowych, podobnie jak Niemcy nie kwestionują naszych.
djt pisze: Rozumiem, że pan Bartoszewski mówił o sobie. Skromny jest, co nie? "Ja jestem porządny!". Akurat takie stwierdzenie - jeśli jest prawdą - nikomu ujmy nie przynosi. A od fałszywej skromności dużo gorsza jest moim zdaniem równie fałszywa hipokryzja.
djt pisze: Pan Bartoszewski by zdobyć medale i synekury obsmarowałby Cię bez mrugnięcia okiem. Tak jak to wielokrotnie zrobił z Polską i Kaczyńskimi w niemieckiej czy izraelskiej prasie. Pan Bartoszewski faktycznie ma manierę mówienia prosto w oczy tego, co myśli, nierzadko dosadnie. Urodził się i wyrósł w pokoleniu, które żyło w trudnych czasach i "bułki przez bibułki" czy owijanie czegokolwiek w bawełnę było - i jest - mu obce. Jeśli nie podoba mu się, co z Polską robią Kaczyńscy - moim zdaniem słusznie, bo rządy Kaczyńskich to rządy prywaty i paranoi - to nic dziwnego, że się na ten temat wypowiada. A skoro w prasie polskiej cenzuruje się nieprzychylne wobec rządu wypowiedzi, to czyni to w prasie Niemiec i Izraela - narodów, które uważają go za swojego przyjaciela z racji tego, że dąży konsekwentnie do pojednania ich z narodem polskim. Nikogo wszak przekonywać nie trzeba, że historia tych narodów spleciona jest w sposób tragiczny i trzeba wiele jeszcze zrobić, by Polacy, Niemcy i Izraelczycy mogli na siebie patrzeć bez wzajemnej nieufności wynikającej z dawnych krzywd. I jeszcze jedno. W swoim poście napisałeś:
djt pisze: by zdobyć medale i synekury Przemyśl to raz jeszcze, bardzo Cię proszę. Gdyby Bartoszewskiemu zależało na synekurach i medalach, to siedziałby cicho, gdy Macierewicz wyzywał ministrów spraw zagranicznych III RP od "sowieckich agentów". Ba, sam by wskazał Macierewiczowi kilka "kandydatur", za co dostałby pewnie piękny liścik z gratulacjami i podziękowaniami za "obywatelską czujność i pracę na rzecz likwidowania struktur komunistycznych w rządzie IV RP". Tylko że nóż mu się w kieszeni otworzył, gdy Macierewicz wygadywał swoje niczym nie poparte "duby smalone", a Fotyga stała z głupkowatym uśmieszkiem obok i udawała, że nie widzi problemu (zresztą czort ją jeden wie, może i faktycznie go nie widziała). Cóż więc zrobił? Złożył dymisję ze stanowiska przewodniczącego Rady Polskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych. Zaiste, takąż pałał miłością do "medali i synekur", że gotów był polec za ich honor
djt pisze: Podawałem już ten link chyba. Kilka rzeczy powinno zmusić do przemyśleń, jakiej jakości są owoce pracy "publicznej" pana Tuska. Widziałem ten link, i nawet pamiętam, kiedy. Tekst powstał w okresie kampanii wyborczej, stąd jego wiarygodność automatycznie dla mnie spada. Tym bardziej, że brak w nim konkretów. Ktoś powie, że nie można być bardziej konkretnym niż materia, o której się pisze, ale czytając ten felieton - nawet ze zrozumieniem - nie sposób oprzeć się wrażeniu, że to kolekcja faktów z życiorysu lidera PO zestawiona w sposób wybitnie tendencyjny i okraszona wyrwanymi z kontekstu wypowiedziami rozmaitych postaci polskiej sceny politycznej ostatnich lat - w tym samego Tuska. W taki sposób - doszukując się sprzeczności w rozmaitych nie do końca udokumentowanych faktach z życia i okraszając je dobranymi odpowiednio cytatami nierzadko nieprzychylnych polityków - można niemal każdego polskiego polityka odmalować jako ostatnią kanalię, szuję i szubrawca, ba! zdrajcę i sprzedawczyka, który zaprzedał ideały Boga, Honoru i Ojczyzny. Tylko nie byłby to obraz prawdziwy, a bardzo starannie sporządzony propagandowy retusz. I tak właśnie traktować należy felieton J.R.Nowaka - jak propagandę, robioną zresztą pod konkretne polityczne zamówienie. A cechą człowieka myślącego jest to, że potrafi rozpoznać propagandę i odróżnić ją od prawdy.
_________________ Loucipher
"Fight for freedom, kill for cash, play for fun."
|
|