 |
| Starszy szeregowy |
 |
-
Posty:
26
-
Dołączył:
15.05.2007
-
Skąd:
Roanapur
|
Pozwolę sobie na mini recenzje najbardziej oczekiwanego tytułu tego roku (przynajmniej dla mnie) czyli Dragon Age II.
Fabuła: W zasadzie to wrzucę tylko kilka drobnych informacji. Najważniejsze jest to ze gramy nowa postacią, co prawda można wczyta save z Drago Age: Origins jednak wpływa to tylko na informacje o ważnych wydarzeniach z jedynki które co jakiś czas słyszymy. Gra narzuca nam „pochodzenie” postaci i rasę, jedynie co możemy wybrać to płeć i profesje postaci (ogólnie są trzy: mag, wojownik i łotrzyk które z czasem możemy rozwijać w innym kierunku np. łotrzyk-łucznik itp.). Jeżeli chodzi o samą historie jest bardzo dobra, w moim przekonaniu mniej epicka niż w DA:O. Dalej możemy dokonywać wyborów, i są one bardzo istotne dla historii. Akcja całej gry toczy się w mieście Kirkwall i jego okolicach na przestrzeni paru lat życia bohatera.
Rozgrywka: Teraz będzie trochę narzekania. Uważam się za hardkorwego gracza, a RPG-i są moim „oczkiem w głowie”, dlatego będę na dwójkę patrzył przez pryzmat innych produkcji BioWare (pominę w tej kwestii system Dungeons & Dragons).
- Dialogi: panowie z BioWare wzięli chyba pod uwagę niski poziom inteligencji niektórych graczy lub zrobili pod konsolowców (nic nie mam do nich, po prostu dla ich wygody jest tak uproszczony, bo nie widzę innego powodu żeby tak ograniczać system dialogów), zafundowali nam system z dialogów „ala” Mass Effect czyli: „mam pytanie”, „dobry”, „neutralny”, „zły” i nowy - „złośliwy”(?). Wiem ,wiem czepiam się, bo komu tam chce się nagrywać setki dialogów (co w zasadzie nie powinno być problemem, za tą cenę gry) jednak przydałoby się gdyby gracz skupiał się na fabule i tym co NPC-e maja mu do przekazania i decydował poprzez rozumne myślenie i kojarzenie faktów czy poprzez własne odczucia (w tej kwestii nic nie przebija do dzisiaj KOTOR-a), a nie bezmyślnie klikał w to samo, bo wie że ta linia będzie dobra.
-Postać: Wspomniałem wcześniej, trzy klasy, wybór płci, jedna rasa. Drzewka rozwoju dla każdej postaci dzięki któremu możemy rozwinąć w konkretnej specjalizacji, dla naszej postaci a także towarzyszy i system punktów, w zasadzie nie odbiegający od DA:O.
-Towarzysze: Tak jak w poprzednich częściach, rozmowy z członkami drużyny są bardzo istotne, i wpływają na fabułę. Można nawiązywać romanse czy przyjaźnie, lub zniechęcać siebie do innych.
-Ekwipunek: I tutaj BioWare sobie uprościło sprawę. Jedynie możemy decydować o dobrze własnego ekwipunku, dla towarzyszy jednie możemy przekładać bron i biżuterię, gdyż ich ubiór „ulepsza” się wraz z rozwojem ich własnych zadań. W zasadzie i tak będziemy się skupiać na uzbieraniu „setu” Czempiona.
-Walka: „Ta zniewaga krwi wymaga…”. I tyle w zasadzie bo na ekranie się ona przelewa hektolitrami, najbardziej jest to widoczne przy wojowniku z bronią dwuręczną, walki nawiązuj tu do gier akcji i są bardzo widowiskowe. W końcu wszystkie postacie są efektowne i skuteczne gdyż w DA:0 mag miał największe pole do popisu (chociaż sam grałem wojownikiem w obu grach to jednak lubiłem się przełączyć czasami na Morigan). Ogólnie sama walka jest prosta, system trudności jest bardzo zaniżony (na poziomie średnim cała grę przeszedłem na autosave-ach), i z aktywnej pauzy korzystałem tylko przy walkach z bossami jednak i oni nie stanowili wyzwania. Dlatego każdy kto miał doświadczenie z DA:O może sobie spokojnie ustawić trudny poziom gry.
Mechanika:
-Grafika: W zasadzie nie zwracam w grach na to większej uwagi, najważniejsza jest gry walność, ale liczyłem że ekipa z BioWare zrobi postępy w tej dziedzinie, bo gra wizualnie jest na poziomie DA:O a miejscami nawet odstaje, już nie wspomnę o sterylnych i „kalkowanych” lokacjach. Co prawda efekty czarów są ładne ale i one odstają (wystarczy sobie porównać do „fajerwerków” z NWN 2) w dodatku krew rozbryzgująca się po całym ekranie nadaje grze raczej hack'n'slash-owy klimat.
-Dźwięk: W zasadzie jest bez zarzutów, jedynie czego mogę się doczepić to głos bohatera (nie grałem że żeńską postacią więc w tej kwestii się nie wypowiadam). Po prostu przez cały czas miałem wrażenie że mój wojownik jest jakimś cholerny angielski lordem czy hrabią, wyrażał się czystym wręcz brytyjskim akcentem, co do niektórych sytuacji wyglądało wręcz ironicznie i niepoważnie. (w Polsce jest tylko „kinowa” wersja gry).
Zamawiając grę, wiedziałem że niektóre elementy rozgrywki ulegną zmianie, jak dla mnie prawie wszystkie te zmiany zepsuły grę. System dialogów „zerżnięty” z ME, prymitywny i pozbawiony sensu, miło sobie popatrzeć ze to machanie mieczem daje jakieś efekty, ale zaniżenie poziomu trudności które jest plusem wyłącznie dla casulowch graczy . Uproszczenie ekwipunku dla towarzyszy, czy nadanie głosu głównej postaci (co ciekawe ME był do zniesieni a w ME 2 nawet udany w wersji polskiej), też jest dla mnie karygodne. Nie odkryje ameryki, wiem że jeżeli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Celem BioWare jest zarobić na fanach i przyciągnąć nowych graczy, jednak taka „komercha” w końcu doprowadzi do upadku starego dobrego gatunku RPG którego moimi zdaniem Bioware było synonimem. Rozumiem zrobić grę dla „ludu” jak ME (sam przyznaje że dobrze mi się grało jak i ME i ME2 tylko nie należy ich traktować jak RPG-a), z różnymi uproszczeniami jednak, mieszanie takich rozwiązań w tego typu grach jak Dragon Age odnosi odwrotny skutek. Całość jedynie ratuje historia, przyjemnie i zgrabnie opowiedziana, chociaż w jednej kwestii panowie z BioWare nie zawiedli i to jest duży plus tej gry. Miało być lepiej a wyszło tak jak zwykle. Oczekiwałem że dostane starego dobrego DA w nowej grafice z ciekawymi rozwiązanymi a dostałem mix DA z ME, z nieudanym skutkiem. Hardkorowi gracze nie lubią rewolucji (co najwyżej graficznej ale i to nie jest wymagane). Nikt nie lubi jak mu się wciska małego hamburgera z MacDolanda i nazywa się ta dużym schabowym z ziemniakami i surówką. Mam nadzieje że w końcu BioWare wróci „ na dobrą drogę” którą stworzyło przy produkcji swoich najlepszych gier, których ostatnim najlepszych efektem był DA:O.
_________________
|
|