W skrócie - pod komendę gracza trafiają członkowie elitarnej jednostki antyterrorystycznej o nazwie Rainbow Six. Mają oni na wyposażeniu mnóstwo sprzętu: pancerze, broń palną, granaty, flashbangi itd. Przed każdą misją gracz wybiera podwładnych, którzy mają wziąć w niej udział (zależnie od potrzeby - snajperzy, specjaliści od materiałów wybuchowych itd.), dzieli ich na zespoły i planuje sposób realizacji wyznaczonych celów. Zazwyczaj jest to zabicie wszystkich terrorystów, ewentualnie dochodzi do tego rozbrojenie bomb, czy uwolnienie zakładników.
W grach z serii R6 nie ma miejsca na pomyłki. Jeśli komandos zostanie trafiony, to w najlepszym wypadku zostaje ranny. Znacznie częściej ginie na miejscu. Nie muszę chyba mówić, że ponowne trafienie rannego również kończy się śmiercią? Autorzy naprawdę postawili na realizm. Na mapie nie ma checkpointów, dodatkowych żyć, apteczek itd. Można co najwyżej powtórzyć misję, zaczynając ją od nowa.
Zacząłem wątek, bo właśnie zmagam się z R6: Raven Shield. Co prawda miałem kontakt z wcześniejszymi częściami, ale w kampanii nadal polegam na sprawdzonych planach autorów gry.









